Rycerze (Potop)
W skeczu grają:
K. - Kaczmarek - Kmicic
Z. - Waligórski - Zagloba
W. - Niedzielski - Wołodyjowski
S. - Skoczyłaś - Luśnia
O. -Szumańska - Oleńka
pieśń wstępna - Rycerzy trzech,
Kmicic, Wołodyjowski, Zagłoba,
Gnębi nas pech, wszystkim nam się, Oleńka podoba, ach podoba.
Zwalczcie tę chuć, innych zadań przed wami jest sita, musicie knuć,
jak się pozbyć Ra - dzi - dzi - wiłła!
K. Oj, niedobrze koledzy, niedobrze.
Z. Pewnie, ze niedobrze. Gnojuś waść narobił strzelając z
pijaną kompanią do portretów Billewiczów.
W. Nie dziwota, ze Oleńka patrzy na waszmościa krzywo!
K. To fakt, patrzy na mnie krzywo, ale nie z powodu nienawiści,
jeno z powodu zyza rozbieżnego.
Z. Prawdą ci to jest, że Oleńka nieco zyzuje, zwłaszcza po
secie. Ale przecież liczy się charakter.
K. Mnie tam zez panny Oleńki wcale nie przeszkadza. Byle by mi
odpuściła moje winy, którem wszelako jako Babinicz uczciwie odpokutował.
Z. Co? Jak? Ze niby ty psia wiaro jesteś Babiniczem? Bohatyrem
jasnogórskim?
K. Jamcijest!
(wchodzi wachmistrz Soroka)
S. Wiemy wachmistrz Soroka melduje swój powrót z kościoła.
W. I cóż tam ciekawego w kościele?
S. Jeden wielkipłacz! Ksiądz z ambony list królewski odczytał,
z którego czarno na białym wynika, że nie ma już łotra Kmicica -jest
bohatyr Babinicz.
(wpada Oleńka)
K. Oleńka! Tyżeś to?
O. Jamci to Jędrusiu mój. Ale czy aby na pewno ty żeś to?
K. Jamci to Oleńko, jamci.
O. Bo tak na waćpana patrzę i patrzę, i nie mogę rozeznać:
tyłeś to czy nie tyżeś!
K. To z powodu zyza, zazulo ty moja!
O. Mogęż więc już teraz spokojnie mą kluczową kwesty je
wygłosić?
Z. A jakaż to kwestyja?
O. Jędruś! Ran twoich nie godnam całować!
WSZYSCY: Całuj, całuj. Gorzko! Gorzko!
O. Jędruś!
K. Oleńka! Eeee! czy aby ty żeś to?
O. A któż ci to, jeśli nie jazem!
Z. A jużci! Któż ci?
K. Tedy do kościoła z zapowiedziami!
WSZYSCY: Z zapowiedziami! Wiwat młodzi!
W. Tedy mości panowie, pozwólcie, że wzniosę okrzyk-hasto:
Szable w dłoń!
WSZYSCY: Szable w dłoń! (piosenka końcowa)
Hej, szable w dłoń, tuki w juki a lupy wziąć w troki.
Hajda na koń okażemy się godni epoki. Ruszamy w bój,
by Oleńkę uwolnić od zbója, Bogusław zbój, nie zwycięży nas nigdy tra la
la.
Andrzej Waligórski