Dobry wieczór Państwu. Żeby nie przedłużać,
powiem krótko. Tematem na którym się skupimy... no nie wszyscy bo wiadomo że
jest mi trudno, tematem będzie pierwsza pomoc. Mam tutaj pomoc naukową.
(wyjmuję książkę) Książka Pierwsza Pomoc. Polecam. Gdyby ktoś był
zainteresowany, nie dostanie jej już raczej. Tu są prześliczne obrazki, na
przykład tutaj (poparzenie) ręka czerwona przedzierzga się w czarną, no nie
wiem to chyba jakiś polityczny żart, proszę bardzo kobita obok takiego tu leży...
no nieważne oni już jakoś tam się sobą zajmą, na końcu są komiksy, no
raczej kończą się tragicznie, ale trzeba wyjść na przeciw wymaganiom młodzieży,
czyli że tak powiem... spróbuję zażartować nie zanudzimy się na śmierć.
No taki sobie żart.
Co nas interesuje. Prawda. Na stronie 20, yyy 103, 65 - 7, na
stronie 57. Ratowanie topielców. Czyli zaczynamy od wyjścia na plaże. I
idziemy. Idziemy rozglądamy się a tam babeczki hy hy faceci hy hy ale nie o
tym teraz. Wybieramy sobie miejsce - jakąś połać piachu. Kładziemy się i
nasłuchujemy. W końcu słyszymy wołanie o pierwszą pomocy. Oczywiście ktoś
może tonąć amatorsko i będzie krzyczał ratunku, albo na pomoc.
Tu nasza rola zazwyczaj się kończy, ale nie. My biegniemy.
Biegniemy, ale wiadomo babeczki patrzą, nie możemy więc jak glizda powłóczyć
nogami, tylko jak rącza antylopka tak na dwa... hm trzy susły do tej wody
dotrzeć. Wchodzimy do wody. Tam już ktoś woła pomocy, także się nie
spieszymy bo nie będzie topielca. I gdzieś tam w jego kierunku podążamy, ale
że niby nas tam fala trochę odsunie, (albo że nam spadają gacie).
W końcu dopływamy do miejsca gdzie prawda czupryna topielca
tak prawda: CHLUP! Może się zdarzyć że ktoś tylko żartował. Nie
traktujemy tego poważnie i również dla żartu najpierw topimy potem ratujemy.
Jeśli mamy wyćwiczoną stopę łapiemy topielca stopą i zaciągamy ofiarę na
brzeg. Tam już nie szpanujemy bo prawda skurczył nam się sisiorek. Co robimy
dalej? Są dwie specjalistyczne techniki ratowania, jeżeli jest to kobieta są
to inne specjalne techniki, jeżeli jest to mężczyzna... to ja nawet nie wiem
co się tam robi.
Jeżeli trafiliśmy na mężczyznę szansę przeżycia są
niewielkie. O razu próbujemy udawać Greka, ale do tego trzeba znać język
grecki, lepiej udawać Polaka, wtedy mówimy o ojczyźnie, że blokady lub że
NATO i i wszyscy widzą że udajemy Polaka.
Jeżeli to jest kobitka to nie wiem czy znajdę odpowiedni
rysunek.... To jest budowa kobiecej nogi. Mogło się zdarzyć że nurkując
dziabnęła się w nóżkę. Nie zwracamy na to w ogóle uwagi.
Nas interesuje część od szyi w górę prócz włosów. Odciągamy
głowę do tyłu chwytem za brodę. Ale musimy uważać bo nie ma pewności czy
babeńka pracowała w cyrku. Bo możemy jej kręgosłup wygiąć jak u konika
morskiego. Konik morski ma kręgosłup na wierzchu i taki zawinięty. No taki o.
Konik. Nie wiadomo czemu konik. Tyle że morski to już se tam w morzu patataj
patataj.
Mimo wszystko zabieramy się do całowania ofiary. Staramy się
w trakcie całowania mocno oddychać. Całujemy bez języczka w obawie przed
konikiem morskim. Staramy się w trakcie uderzać w miarę pieszczotliwie w
klatkę piersiową. I robimy to na przemian. Tu raz se pocałujemy raz
grzmotniemy w klatkę. I ofiara wie że nie jest sama na świecie.
Niestety prędzej czy później jakiś zazdrosny mężczyzna
zadzwoni po karetkę. Spodziewamy się karetki. Rzeczywiście nadjeżdża.
Wychodzą i już oooo panoszą się że lekarze nie. Ich zadaniem jest nam
odebrać babeczkę. Bez chwili wahania przystępujemy do walki. Mogą się
zdarzyć dwa warianty, że wygramy lub przegramy, ale mamy też dwie korzyści,
po jednej korzyści na każdy wariant. Jeśli zwyciężymy babeczka jest nasza.
Jeżeli przegramy w najgorszym przypadku poturbowani jedziemy karetką - razem z
babeczką.