KLUB SZWAGRA
(wychodzi Witek i woła za kulisy)
Witek - Andrea zebranie! Andrea! ?Jurek!
Jurek - Ja?
Witek - Tak ty Jurek. Przecież wołam Andrea.
Jurek - A, zamyśliłem się.
Witek - O, mylałe? To dobry pomysł. Nazwijmy to jako myląco ? Klub myślicieli.
Jurek - Wittorio, myśliciel to człowiek upadły, on już nie wie co jest
grane i dlatego tyle myli. (zastanawia się) Co takiego jak Ruch
Szwagra.
Witek - No no no ? ale ?O. Klub Szwagra Rozumnego.
Jurek - Ale że co?
Witek - Szwagier sapiens. Rozumiesz? Ja sapiens, ty sapiens.
Jurek - A nie, jak sapiens to tak.
(wchodzi żona Jurka)
Żona - Co ty tu robisz Jurek?
Witold - Mów do niego Andrea, na zebraniach jest Andrea.
Żona - Dla mnie jest Jurek i jak mi Andrea przyjdzie do domu to mu szmatą
kręgosłup złamię.
Jurek - No dobra dobra. Idę już. (chce wyjść)
Witold - No co ty Jura?!
Jurek - (odchodzi smutny) Naprawdę wierzę w nasz ruch.
Żona - Jaki ruch?
Witold - Ruch. Bolały nas głowy, co trzeba było zrobić.
Jurek - Wittorio przyniósł książkę a w książce jasno na ciemnym że
nie tego.
Żona - Jaki Wittorio?
Jurek - No Witek.
Witek - I tak ziarnko do ziarnka zemy doszli, że nie śmiecimy się w
ramach społecznych.
Jurek - Więc założyliśmy Klub Szwagra Rozumnego.
Witold - Mamy hymn, plakietki, naklejki, managera ale idei ni hu hu.
Żona - To wy już nie możecie być normalne szwagry tylko jakie rozumne?
Witold - No nie. Bo my się nie śmiecimy w stereotypie szwagra.
Żona - Co? Gdzie się nie śmiecicie?
Witold - No jak wygląda typowy szwagier?
Żona - (śmieje się pod nosem) No, mały ?
Witold - No!
Żona - ? chuderlawy albo za gruby.
Jurek - No!
Żona - ? pije ? dużo pije, ma szwagra.
Witold - No!
Żona - Fleja, tłuste włosy na karku, ogorzała twarz, nos truskawa, nie
czyta, bije żonę.
Oni - (razem) O!
Witold - Zośka i podoba ci się taki?
Żona - A co tu do podobania. Szwagier jest szwagier.
Jurek - I my Zośka przeciwko temu protestujemy.
Żona - Witek, ja wszystko powiem twojej Hance.
Witek - (groźnie) Ty szmato! Szwagier, walnę jej co?! ? (do
Zośki) I tak bym się zachował gdybym był typowym szwagrem. A ja
zwyczajnie grzecznie poproszę. Jura sam jej walnij.
Jurek - Zobacz, mamy hymn. Wittorio jedziemy.
Oni - (śpiewają) "Nie wódka, nie czosnek, nie kiełbasa,
ale od dzisiaj ?
Witek - To na razie część pierwszej zwrotki ale oddałbym za nią życie.
Jurek - Zośka i jak będzie?
Żona - Jak to "nie wódka"?
Jurek - Ale my już nie potrafimy jak normalne szwagry. Wittorio scenka. (rozbiegają
się, rozcierają sobie nosy, mierzwią włosy, biorą flaszki) Witek
napijesz się?
Witek - Nieee.
Jurek - (do niej) Widzisz?
Żona - To wy już nie będziecie bić i przeklinać?
Oni - (kiwają głowami) Jesteśmy zrzeszeni.
Jurek - Regulamin.
Żona - O Boże. (z płaczem) Przecież jak się kobiety nie
bije to jej wątroba gnije.
Jurek - E, chyba nie.
Żona - Jura, tak mi żal tych waszych nosów rumianych, tych dzieci biegnących
po wódkę, tych przeprosin nad ranem z opuchniętą twarzą Gdzie to wszystko?
Jurek - (w zamyśleniu) Zośka, co tu dużo gadać, chyba w
dupie.
Witek - Jesteśmy zrzeszeni.
Żona - A nie możecie założyć klub szwagrów pijących?
(Jurek i Witek spoglądają na siebie)
Witek - W zasadzie to mnie już głowa nie boli.
Jurek - Zosia, jaka ty rezolutna. (z uśmiechem i czułością mówi
do Witka) I jak tu jej nie uderzyć?
KONIEC
autor - Klub Literatów "Zeppelin" na podstawie
opowiadania Joanny Kołaczkowskiej pod tym samym tytułem.