LISTONOSZ
LISTONOSZ - Mam dla pana paczkę i list. Co pan wybiera?
OBYWATEL - Dlaczego muszę wybierać?
LISTONOSZ - Co jest. Nie możesz się pan zdecydować? Nie bądź pan
baba. "Chciałbym to, albo nie, może lepiej tamto...". Szybka męska
decyzja: paczka czy list?
OBYWATEL - Paczka! Yyy nie! To jest tak, ale pod warunkiem, że nie.
LISTONOSZ - Wie pan co? Podrzucimy paczkę do góry i jak spadnie
kieliszkiem do dołu to bierzesz pan paczkę.
OBYWATEL - Ojej! Ale co będzie z tym w środku?!
LISTONOSZ - To też będziesz mógł zabrać!
OBYWATEL - Ale w paczce może się co potłuc! Czy mógłby pan podrzucić
list?
LISTONOSZ - List? Chyba pan zgłupiał. Jestem listonoszem! Nie podrzucam
listów. Potniemy list na paski - wyciągniesz najdłuższy i wylosujesz list!
OBYWATEL - No... wolałbym nie. A przepraszam, czy nie zechciałby mi pan
powiedzieć, proszę mnie źle nie zrozumieć, nikt się o tym nie dowie. Czy mógłby
pan zdradzić co jest w paczce?
LISTONOSZ - Co?! Gdybym miał każdemu mówić co jest w pana paczce, wie
pan co by się działo?! Otóż wtedy, każdy by wiedział co jest w pana
paczce! Zakuta pało. (po namyśle) Ale ponieważ żal mi pana co
panu podpowiem: To co co jest w paczce nie jest rośliną z podgrupy dmuchawców.
(łapie się za usta) Za dużo powiedziałem!... (pauza)
Proszę trochę zapomnieć! To co nie jest rośliną... tyle mogę powiedzieć!
OBYWATEL - (wkurzony) W takim razie biorę paczkę!
LISTONOSZ - To proszę jeszcze tu podpisać.
OBYWATEL - Ale to jest nakaz eksmisji.
LISTONOSZ - O rany! (podaje co innego) To podpisz pan tutaj.
OBYWATEL - Dobrze... Ale tu jest napisane że wszystko co posiadam
przekazuję Janowi Kowalskiemu.
LISTONOSZ - Wszystko się zgadza to ja... O rany, to nie podpisuj pan. (wychodzi
obrażony)
OBYWATEL - (zmartwiony) Przepraszam, a czy ten list jest może
od Ani Pączek?
LISTONOSZ - (wraca) Tej do której pan napisał "Mój
ty kochany prosiaczku, tęsknię do ciebie tęsknię"?
OBYWATEL - No, no! Właśnie od tej!
LISTONOSZ - Niestety. To list od pana do niej! Musiał wrócić, bo wie
pan, ona też wybrała paczkę.
KONIEC
autor - Grzegorz Halama i Marek Grabie