KSIĄDZ:
Niepodobna! Przcież ostatnio był u mnie dziesięć lat temu I to przypadkiem,
jak na pasterce się potknął i do żłóbka wleciał! A potem figurę św Józefa
z gipsu chciał do was do domu zaciągnąć
MARYŚKA:
A właśnie, że dzisiaj chce. I to na gwałt!
Ksiądz:
To gdzie on jest?
Maryśka:
Bronek!
(wchodzi Bronek)
KSIĄDZ:
Bronku! Podobno chcesz się spowiadać?
BRONEK:
Eee, no! Teraz przecież nie będę księdzu sutanny zawracał?
MARYŚKA:
Podpisałeś mi, że się wyspowiadasz?
BRONEK:
Pod przymusem.
MARYŚKA:
Podpisałeś!
KSIĄDZ:
To po co podpisywałeś, jak nie masz zamiaru?
BRONEK:
Bo ja się podpisalem, że jakbym miał grzech?
MARYŚKA:
A nie masz?!
BRONEK:
Nie mam! Ale, co? O tą pielegniarkę ci chodzi?
MARYŚKA:
To jeszcze z pielęgniarką było?!
BRONEK:
Nic nie było!
MARYŚKA:
Nic nie było?
KSIĄDZ:
To ?nic nie było? czy ?nic nie było??
BRONEK:
Nic nie było!
KSIĄDZ:
Ale czy grzech był?
BRONEK:
Był. Ale u pielęgniarki tylko.
KSIĄDZ:
Sama grzeszyła? Na twoich oczach?!
BRONEK:
Nie na oczach ino na plecach na plecach mi zrobila grzech marnotrastwa.
KSIĄDZ:
Kto na plecach?!
BRONEK:
Było tak:jakżem leżał w szpitalu. Przyszła do mnie pod wieczór ta pielęgniara
nawet fajna,A ja nic Siadła se koło mnie a jo n ic wyciągnęła flaszkę
spirytusu!,ja nic no to ona koszulę mi rozpięła?nię zdążyłem se nawet
pomyśleć że nic a ona mi się kkazuje położyć na brzuchu no to se myśle
Bronuś dobrze jest ale dalej nic? I ona wtedy?
proszę księdza, mi Pół flaszki mi w plecy zmarnowała!
KSIĄDZ:
Synu, ale może jej chodziło o to, żebyś wchłaniał przez pory?
BRONEK:
Dziękuję bardzo! Jak żem raz wchłonął przez pory, to mi potem musieli
szesnaście szwów założyć.
KSIĄDZ:
Przez pory?
Bronek:
Przez mecz.Poszedłem do szwagra a że nas grali to mówię bez flaszki nie
podchodź. Włożyłem sobie flaszkę do kieszeni I się na schodzie wypirniczyłem
I mi się wchłaniało przez pory nie powiem nawet dobrze się wchłaniało
tylko kropnie szczypało.
MARYŚKA:
MIAŁEŚ o swoim gzrechu mówić?
BRONEK:
Co ci chodzi o grzech ze szwagrem czy z mamusią
MARYŚKA:
Ty wiesz o co mi chodzi.
KSIĄDZ:
Masz kompleks edypa?!
BRONEK:
E dupa nie z mamusią chciałem normalnie porozmawiać jak z człowiekiem?
KSIĄDZ:
No i udało się?
BRONEK:
PRAWIE.
MARYŚKA:
Szwagier się obraził an amen, a MOJA MAMUSIA się obraziłała na drugi amen.
I wyjechała.
KSIĄDZ:
A z przynajmniej z mamusią się rozstałeś się w pokoju?
BRONEK:
Nie. W kuchni.
Ksiądz:
Jak?
Bronek
Chciałem jej kulturanie dać do zrozumienia, że już nie może z nami mieszkać
że jest persona grata 20 lat wystarczy . Zebrałem ją w kuchni przy okrągłym
stole i mówię do niej: ? słuchajcie mamusiu??
KSIĄDZ:
Widzisz, synu! Błogosławiona jest sztuka dialogu!
BRONEK:
Święte słowa, proszę księdza! Jak żem pierdyknął pięścią w stół,
jakżem zadialogował, to zrozumiala i to na ostani PEKAES jeszcze na krzyżówce
dogoniła.
MARYŚKA
Jakbyś burka nie spuścił to by nie dogoniła?
BRONEK:
Dobre psisko.
Ksiądz:
A ze szwagrem co było?
MARYSKA:
Otruł szwagra.
BRONEK:
Ale niechcący. Ja źem go nie chciał otruć ino on nie przyzwyczajony do
kuchni europejskiej kołtun jeden.
KSIĄDZ:
A coś mu dał?
BRONEK:
zupę chińską.
KSIĄDZ:
Z torebki?
BRONEK:
Nie z akwarium.
KSIĄDZ:
Co?
no podgrzałem akwarium, a Maryśka: od razu chochelką na talerze rozlała.
KSIĄDZ:
To ty się dziwisz, że się otruł!
BRONEK:
Ale on się o tym nie otruł. Jadł, że mu się uszy trzęsły! Raz się ino
glonojadem zakrztusił. Ale ja se teraz myślę, że on się przez co innego
otruł przez komary.
KSIĄDZ:
komary?!
BRONEK:
komary. Teraz jest szał na komary. Proszę księdza, to się w Europie na
najbogatszych przyjęciach podaje te komary.
KSIĄDZ:
Homary!!!
BRONEK:
Aha?homary?. To dlotegu mu tak nie smakowało.
MARYŚKA:
Brronuś miałeś o połączonym powiedzieć
BRONEK
A O ten połączony ci chodzi t trzeba było od razu mówić?
KSIĄDZ:
cO TEN POLACZONY
Co to jest grzech połączony?!
BRONEK:
Raz miałem taki grzech połączony grzech opilstwa. Połączony z grzechem
cudzołóstwa.
KSIĄDZ:
Cudzołożyłeś?
BRONEK:
No ? raz żem zcudzołożył. Po imieninach u szwagra żem spał? na cudzym łóżku.
KSIĄDZ:
Ale z kim tam spałeś?
BRONEK:
No... sam.
KSIĄDZ:
No to jak sam, to ty nie masz grzechu! Najwyżej grzech zaniechania?Żartowałem
pani Mario. Idz synu I nagrzesz więcej.
Wychodzi
BRONEK:
Widzisz maryś I po co były te nerwy
ja, żem nie miał wtedy grzechu, bom sam spał!
MARYŚKA:
Jak sam?! To co tam wtedy Halina robiła?
BRONEK:
No... Halina robiła... Ale ja żem z nią nie spał!
MARYŚKA:
Jak to ześ nie spał?!
BRONEK:
Ja z nią nie spał!
Maryśka
Podpiszesz?
Bronek:
Ja ci przysięgam,ja żem dopiero zasnął, jak ona se poszła!