Wywiad z Końcem Świata (2005)
Jest teraz w trakcie światowego tournee.
Prowadzący:
Witam serdecznie. I od razu pierwsze pytanie, bo taki u nas zwyczaj, że
zaczynamy od pierwszego pytania: kiedy pan nastąpi?
Koniec Świata:
Nie powiem!
Prowadzący:
Czemu?
Koniec Świata:
Nie chciałbym psuć zabawy?
Prowadzący:
Ludzie mówią, że koniec świata nastąpi w 2112 roku. Bo wtedy się kończy
kalendarz Majów.
Koniec Świata:
Ale może zacznie się wtedy kalendarz Czerwców? Więc nie mogę niczego obiecać?
Koniec Świata:
/czka/
Prowadzący:
Pan ma czkawkę? Może wody?
Koniec Świata:
Nie, nie trzeba?
Prowadzący:
Proszę nam powiedzieć, jak się mamy zachować, kiedy pan już w końcu nastąpi?
Koniec Świata:
Trzeba założyć świeżą bieliznę, przykryć się prześcieradłem i ułożyć
nogami do przodu.
Prowadzący:
Czy to pomoże?
Koniec Świata:
Nic. Ale coś robić trzeba.
Prowadzący:
Panie Końcu Świata, czy może nam pan, chociaż powiedzieć, gdzie pan nastąpi?
Koniec Świata:
Tego nie mogę zdradzić. Tajemnica zawodowa. Ja nawet sam tego nie wiem. Ciągłe
życie na walizkach, w stresie, w nerwach?
Prowadzący:
Jak zaczęła się pana przygoda z Polską?
Koniec Świata:
Zaczęła się w momencie, kiedy poparcie dla Samoobrony przekroczyło 20
procent. (?) Wtedy postanowiłem przenieść się do Polski na stałe. I tu
czekać.
Prowadzący:
Czyli jednak jest szansa, że nastąpi Pan u nas?
Koniec Świata:
W polsce jest szansa na sukces. Nie wiem, nie wiem? Ja tego nie powiedziałem.
/czka/ Czy może mnie pani przestraszyć?
Prowadzący:
Uuu!
Koniec Świata:
Dziękuję bardzo. Przepraszam. Odkąd jestem w Polsce, bez przerwy mam czkawkę,
czerwone uszy i pypeć na języku.
Prowadzący:
Czemu?
Koniec Świata:
Bo cały czas ktoś mnie wspomina albo obgaduje. Benzyna parę groszy do góry -
koniec świata! Rura z gazem ominie Polskę - koniec świata! Proszę państwa,
tak nie można! Jak komuś rdza zeżre samochód, to nie można krzyczeć, że
to jest koniec świata,
Prowadzący:
To, co taki ktoś ma krzyczeć?
Koniec Świata:
Nie wiem, niech sobie krzyczy "koniec fiata"!
Prowadzący:
A czy były w Polsce jakieś takie poważne momenty, że już pan miał nastąpić?
Koniec Świata:
No, było, było? Wszystkich momentów nie sposób wymienić!
Prowadzący:
Ale tak ostatnio?
Koniec Świata:
To ostatnio czytam w gazecie, że w "Klanie", po ośmiu latach emisji,
zaczyna się coś ciekawego dziać. No, to - myślę - koniec świata! Włączam
telewizor, a tam - po staremu! Ela cierpi w aptece, Rysiek cierpi w taksówce, a
widzowie cierpią w domach. Nie cierpię takich fałszywych alarmów! A tak zupełnie
ostatnio?
Prowadzący:
Co się stało?!
Koniec Świata:
Albo ostatnioJuż myślałem, że to będzie mój dzień. Byłem o krok od spełnienia?
Prowadzący:
Ale co? Kiedy?!
Koniec Świata:
W Sopocie, kiedy Mandaryna o mały włos nie wygrała festiwalu! Ale ten Sopot
to w sumie udana impreza. Może nie dla mnie, ale znajomi zachwyceni!
Prowadzący:
Jacy znajomi?
Koniec Świata:
Moi znajomi: Żenada, Obciach, Zdziwko, Czarna Rozpacz, Załamka - było nas tam
paru!
Prowadzący:
Hm, czyli, że to już w Sopocie było blisko? Jak to człowiek nie zna dnia,
ani godziny!
Koniec Świata:
Chyba, że ma zegarek z datownikiem?
Prowadzący:
A czy ma pan jakąś wizję swojego wymarzonego nastąpienia?
Koniec Świata:
Tak! Widzę!!! Uroczysta akademia. Polska. Częstochowa. Wszyscy Polacy, odświętnie
ubrani. Dookoła widzę świeżo umyte, pachnące pielgrzymki. Ktoś upadł!
Podbiega do niego grupa dobrze opłaconych pielęgniarek. Ale gdzie są górnicy?
Nie widzę górników! No, tak. Nie ma ich, bo przecież wszyscy, od małego, są
na emeryturze. Patrzę dalej! Widzę ołtarz, mszę odprawia Czarnoskóry Papież!
Do mszy służy dwóch łysych chłopców! Józio Oleksy i Jerzyk Urban! A ślubnym
kobiercem podąża młoda para. Któż to, ach, któż to?! Andżelika Borys i
Aleksander Łukaszenka?
Prowadzący:
Co pan za głupoty wygaduje?! Koniec świata!
Koniec Świata:
No, właśnie?
Koniec Wywiadu: /wchodzi/
Prowadzący:
Czy ma pan jakieś marzenie
Koniec świata
Tak. Chciałbym wystąpić w programie mój pierwszy raz.