[Allegro.pl - najwięcej ofert, najlepsze ceny, sprawdź!]
 
● Życzenia ● Aforyzmy ● Biorytmy ● Horoskopy ● Imiona
● Święta ● Kartki ● Prezenty ● Rozrywka ● Sennik ● Kontakty
        ● Kuchnia  ● Forum  ● Deformator  ● Miasta  ● Teksty Piosenek 

Poczta

Ustaw stronę startową

Przeszukaj Listonosza

Google
Web listonosz.net



Polecamy Witryny

● blogi ● wizytówki ● praca ● ogłoszenia ● internet ● brukowiec ● bajeczka

Aukcje24.pl

Sponsorzy
Zakupy internetowe -
● www.cogdziekupic.pl
Sklepy internetowe -
● www.megasam.net
Autogiełda -
● www.motostrefa.pl
Portal sklepowy -
● www.megasam.info

Imieniny - Prezenty
Urodziny - Prezenty

 

Ani Mru Mru Biuro Organizacyjne Ciach DNO Elita Formacja Chatelet Grupa MoCarta Grupa Rafała Kmity
Grzegorz Halama Oklasky HiFi Hrabi Ireneusz Krosny Jachim Presents Jurki Kabaret Moralnego Niepokoju Kabaret Pod Wyrwigroszem
Kabaret Skeczów Męczących Kaczka pchnięta nożem Koń Polski Kwartet Okazjonalny Made In China Napád Noł Nejm OT.TO
Pigwa Show Potem PROFIL RYBKI Słuchajcie Szum Widelec Zygzak

Kabaret "Potem"


15 SZTUK

 

BARABASZ TUR SZUKA SEKRETARKI

Występują
Zenon Szypuła maszynopisarz
Pan Ż. cholera wie kto?
Hieronim mało uroczy jak zwykle
Hania dziewczątko pół naiwne, pół rzeczowe
Barabasz Tur kierownik

Barabasz (w swoim gabinecie czeka na kolejne kandydatki. Wchodzi pierwsza)

Zenon Nazywam się Zenon Szypuła, po matce Zofia...

Barabasz Za brzydka! Następna! (Zenon wychodzi, wchodzi następna)

Pan Ż. Nazywam się...

Barabasz Za brzydka, następna! (wchodzi następna)

Hania Nazywam się Hania...

Barabasz Następna! (wchodzi następna)

Hieronim Nazywam się Hieronim...

Barabasz Rany boskie! To już lepiej dajcie poprzednią!

 

Hania (wraca) Nazywam się Hania. Już jako dziecko wsłuchiwałam się w odgłosy maszyny do pisania której używał mój ojciec. Mając 6 lat zaparzyłam pierwszą kawę...

Barabasz Dość! Kiedy pierwszy raz usiadła mężczyĽnie na kolanach?

Hania Jeszcze nie miałam roczku, kiedy dziadek...

Barabasz Dobra! Kiedy ostatni raz siedziała na kolanach?

Hania To były moje piąte urodziny...

Barabasz No tak! Tego się spodziewałem! Przerażający brak profesjonalizmu. Czy ona wie, czego oczekuje się od sekretarki?

Hania (zaniepokojona) Kto?

Barabasz Ona ona! (wskazuje Hanię)

Hania (wciąż niezbyt rozumiejąca) Ona? Zapytam. (prowadzi dialog wewnętrzny)

Czy wiesz czego się oczekuje od sekretarki?

Wiem, pisania na maszynie i parzenia kawy.

Coś ty taka głupia?! Nie wiesz, że chodzi o seks?

Wiem, ale popatrz jaki on brzydki. (patrzy na Hieronima)

Faktycznie, brzydki jak delirium.

No i co on sobie wyobraża?

Nie wiem.

To zapytaj.

Hania (pyta Barabasza) Co on sobie wyobraża?! Że co?

Barabasz (odchodzi na bok i prowadzi dialog wewnętrzny)

Ty, co ty sobie wyobrażasz?

Gówno cię to obchodzi!

 

Barabasz (wraca do Hani) Zmieńmy temat. Ostatecznie to ja zadaję pytania!

Hania A ja?

Barabasz A to też jest pytanie!

Hania To nic mam nie mówić?

Barabasz Drugie!

Hania Co drugie?

Barabasz Trzecie!!!

Hania Pytanie?

Barabasz CZWARTE!

Hania Czy ja o coś pytam?

Barabasz Milczeć!

Hania (zasłania sobie usta) Teraz dobrze?

Barabasz Won!!!

 

Hania (przeprowadza krótką naradę ze sobą)

To co? Iść, czy jeszcze o coś zapytać?

A czy on ci odpowiada?

Wcale. (koniec narady)

Hania Wychodzę! On mi zupełnie nie odpowiada. (wychodzi)

Barabasz (speszony)

Ty, dlaczego ty nikomu nie odpowiadasz?

...

(Barabasz sobie też nie odpowiada)

KONIEC

Autor: Władysław Sikora

 

 

 

JESTEM Z GRZYWKĄ

Bezpieczne
I grzeczne
Życie wiodę bo
Z dobrego jestem domu
Nie życzę źle nikomu
Jestem miły
Jestem z grzywką
Ani słowa brzydko
Bo
Taki charakter

Że ani przemknie mi myśl
Żeby ześwinić się dziś
Taki jestem z grzywką całe dnie
Żaden świrus
O nie!

Jak ładnie
Przykładnie
Spędzam dzień za dniem
Nie trzymam noża w lewej
Nie pluję i nie ziewam
Jestem miły
Jestem z grzywką
Na obiad warzywko
Jem.
A kiedy trzeba

Pomogę komuś i dam
Pieniądz, warzywo co mam.
Niech mi policzone będzie to
Jestem z grzywką
O!

Pomogę
Jak mogę
A nie zrobię źle
Ja nie mam przyjemności
Ze świństew i przykrości
Jestem miły
I z przedziałkiem
I być całkiem
Dobry chcę

Z grzywką po świecie
Chodzę i rozglądam się
Kto jeszcze taki prócz mnie
I podejrzeń coraz więcej mam
Że jestem z grzywką
Sam.

Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal

 

 

 

KOCHAM HANIĘ, KOCHAM

Kocham Hanię kocham
Serce w piersi się telepie
Hania jak malina
Kupię jej pierścionek w sklepie.

Chodzę z Hanią chodzę
Chodzę kiedy jest pogoda
Z Hanią hen, cały dzień
Chodzić z Hanią mi nie szkoda.

Haniu! Haniu!
Taka jesteś śliczna
Kupię tobie kwiaty
Na tę okoliczność.

Tak mi dobrze z Hanią
Że przesłania mi pół świata
Hania to jest anioł
Chociaż jeszcze słabo lata.

Cieszy mnie to cieszy,
Odkąd jestem zakochany
Świat się stał piękniejszy
I przestały cieknąć krany.

Haniu! Haniu!
Taka jesteś miła
Kupię tobie kwiaty
Żebyś tylko była.

Jaka Hania piękna!
Rozumna i pracowita.
Ja przed Hanią klęknę
I o rękę ją zapytam.

Hani się oświadczę
I jej powiem bierz mnie Hania
Jestem sam, posag mam!
I stos rzeczy do wyprania.

Haniu! Haniu!
Taka jesteś śliczna
Kupię tobie kwiaty
Na tę okoliczność.

Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal

 

 

 

HANIA SZUKA PRZYGÓD

Występują
Hania żądna wrażeń (!)
Pan L. spokojny człowiek (Lutek...?)

Pan L. (trzymając gazetę) Faajna gazeta. Nic ciekawego nie ma. Nic. (czyta)

Hania Życie w naszy miasteczku jest trochę strasznie nudne. Jak ja się nudzę. Lecz tam stoi oprych! (staje obok Nieznajomego, wymachując portfelem) ŻYWEJ DUSZY W PARKU, A JA WRACAM Z BANKU...

Pan L. (patrzy znad gazety i wraca do lektury)

Hania (wydziera dziurę w gazecie i zagaduje przez nią) Ej pryszczaty, napadniesz mnie?

Pan L. Ja? Nie, nie bój się.

Hania Ja się nie boję się. Napadnij mnie!

Pan L. (przerażony) Przepraszam. (powraca do lektury)

 

Hania (odkrywczo) Aaaa! Lubisz napadać znienacka! To ja odwrócę swoją uwagę... O MOTYLEK MOTYLEK...

Pan L. (chce przerwać niezręczną sytuację) Przepraszam...

Hania O LECI LECI...

Pan L. Ale o co chodzi?...

Hania (dalej śledząc motylka) No, napadaj, napadaj!

Pan L. Ja?! Ja nie. W życiu nikogo nie skrzywdziłem!

Hania (patrzy z niedowierzaniem) Eeeeee...

Pan L. Sąsiedzi poświadczą.

Hania To po co w parku sterczysz?! Miejsce zbójom zajmujesz!

Pan L. Lekarz zalecił mi ruch na świeżym powietrzu.

Hania (tryumfalnie) O! (dźga palcem w pierś) To się trochę rozruszasz, jak mnie napadniesz!

Pan L. (próbuje na litość brać) Nije. Ja chorowity jestem. Jeszcze bym zadyszki dostał...

 

Hania Co to za wykręty! Proszę garnitur podły, oczy zapadnięte, czoło niskie... (z wyrzutem) to grzech nie napadać z takim wyglądem! JUŻ!!! Proszę mnie chwycić za szyję!

Pan L. (chwyta nieśmiało, rozglądając się ze strachem)

Hania I krzyczeć!

Pan L. Co?

Hania Byle co, ale groźnie!

Pan L. (krzyczy groźnie) ĆWIERKAJˇ WRÓBELKI OD SAMEGO RANA!!! ĆWIR ĆWIR DOKĄD IDZIESZ MARYSIU KOCHANA!!!!!

Hania Ale tumok!!! Aaale tumok! Zabierz chociaż pieniądze!

Pan L. (bierze nieśmiało portfel)

Hania (drze ryja... tak tak ryja!) RATUNKUUUU! RATUNKUUUU!

Pan L. (w panice) Co robisz?!!! Co robisz?!!!

Hania Ja się bronię się!

Pan L. Nie trzeba, już się obroniłaś. (wciska Hani portfel z powrotem)

 

Hania Ale mi fajnie poszło... Ty, pryszczaty! Przyjdź jutro znów mnie napadnąć!

Pan L. Jutro nie mogę. Ale przyślę sąsiada po 6 wyrokach!

KONIEC NA TEN DZIEŃ

Autor Władysław Sikora

 

 

 

HIERONIM JEST CHORY

Występują
Hieronim mąż boleściwy
Pelargonia żona cieleśnie zdrowa
Lekarz pomocna dłoń

(Hieronim popada w boleści uporczywe)

Hieronim (stęka) Oj, jak mnie głowa boli...

Pelargonia Gdzie?

Hieronim Tu. (pokazuje na brzuch)

Pelargonia Tu jest brzuch!

Hieronim Widzisz? Tak mnie boli, że już nie wiem gdzie ona jest.

Pelargonia Tu jest głowa. Tu tu! (wali w głowę pięścią)

Hieronim (zaskoczony) Tu? Wiesz co? To mnie jednak boli brzuch! Wezwij lekarza.

Pelargonia (woła przez okno) LEKARZUUUUU!!!

Hieronim Spróbuj przez telefon.

Pelargonia (woła do słuchawki) LEKARZUUUUU!!!

Lekarz (pojawia się jak zawsze biały) Służba zdrowia zawsze w pogotowiu!

Hieronim (do Pelargonii) To dzwoń na pogotowie.

Pelargonia (do słuchawki) Dryń dryń! Pogotowie?

Lekarz (do słuchawki) Pogotowie dryń dryń.

Pelargonia Hieronim jest chory.

Lekarz To przykre.

Pelargonia Bardzo chory!

Lekarz Bardzo przykre!

Pelargonia Czy on umrze?

Lekarz Współczesna medycyna stwarza ogromne możliwości.

Pelargonia Lekarzuuu! Ratunku!

Lekarz Oto wzywa mnie powołanie! Gdzie jest chory?

Pelargonia Tu. (pokazuje na Hieronima)

Lekarz (zauważa Hieronima) Co boli?

Hieronim (mamrocze) Ehmnskammnh...

Lekarz Nie rozumiem. Proszę napisać! (daje mu kartkę i pióro)

Hieronim (pisze)

Lekarz (czyta) Rozumiem. Proszę napisać "Aaaaa"!

Hieronim (pisze)

Lekarz (ogląda uważnie kartkę) No, niedobrze. Proszę pokazać język...

Hieronim (pokazuje)

Lekarz I zrobić tak... (robi rękami świrki przy głowie)

Hieronim (z językiem na brodzie robi świrki)

 

Lekarz (podchodzi do Pelargonii) Taaaaak... Pani mąż mi się nie podoba... Proszę się rozebrać.

Pelargonia Ale to Hieronim jest chory!

Lekarz Wiem, ale on mi się nie podoba.

Pelargonia Lekarzuuu! Czy on wyjdzie z tego?

Lekarz Trzeba operować!

Pelargonia Brzuch...

Lekarz Nie, twarz! Ból brzucha minie sam, ale taka twarz bez operacji plastycznej MOŻE ZABIĆ!

(lekarz ucieka, żeby się dłużej nie narażać)

KONIEC

Autor Władysław Sikora

 

 

 

Hani jest dobrze!

Występują
Święty Piotr klucznik niebieski
Hania nieboszczka po migrenie
Artysta pyskaty mieszkaniec niebios

Hania Dzień dobry. Można do nieba?

Święty Piotr A panienka co? Taka młoda tutaj?

Hania Cegła mi spadła na głowę i tej migreny nie przeżyłam.

Święty Piotr No to prosimy. Kawy, herbaty?

Hania Tabletkę z krzyżykiem jeśli można.

Święty Piotr (wysyła anioła po tabletkę)

 

Hania (rozgląda się po niebie) Ładnie tu u was.

Święty Piotr (skromnie) Iii tam...

Hania Naprawdę ładnie.

Święty Piotr (skromnie) Jak to w niebie! Kwiatki, ptaszki, sarenki...

Artysta (pojawia się z własnym zdaniem) KICZ! OKROPNY KICZ! Przepraszam, uniosłem się. (odchodzi godnie, acz wkurwiony)

Święty Piotr (lekceważąco) To plastyk. Oni trochę narzekają.

Hania A to nie plastycy wymyślili te ładności?

Święty Piotr (z dumą) O, to zasługa wszystkich świętych. Architektura święty Franciszek, aranżacja wnętrz święty Tomasz, kostiumy święty Kazimierz, reżyseria bardzo święty Józef. My sami to wszystko.

Hania A artyści?

Święty Piotr Garnki lepią.

Artysta (nie dość uprzejmy) POTĄD! POTĄD! Jaki jest kierunkowy do piekła?!

Święty Piotr Do kogo chcesz dzwonić?

Artysta Do wszystkich diabłów! Prosić o azyl!

Hania Dlaczego? Tu jest tak pięknie gdzie spojrzysz kwiatki, wschód słońca, mewy, sarenki, niedźwiadki...

Artysta A wieczorem przychodzi jeleń i mówi POSUŃCIE SIĘ! Potąd tego mam. Potąd tego mam. Potąd, potąd, potąd tego mam. Tego mam, tego mam, tego mam. Potąd tego mam. Potąd, potąd, potąd. No. Psiakrew. Cholera. (znów wychodzi)

Hania Straszny nerwus z tego plastyka. I przeklina!

Święty Piotr To nic. Poczekaj, aż zaczną śpiewać nasze chóry, usłyszysz jak klną muzycy! Ho!

KONIEC

Autor Władysław Sikora i samo życie (pozagrobowe)

 

 

 

NIESZCZĘŚLIWA HISTORIA ZDRADY MAŁŻEŃSKIEJ

Występują:
Hieronim - mąż codzienny
Pelargonia - żona na skraju urody
Panicz - Marian z aparycją
Anioł - reprezentant Nieba na Ziemi

(na skraju dnia Hieronim jest ubrany w płaszcz)

Hieronim - Pelargoniuuu. Zrób mi kanapkę.

Pelargonia - Jadłeś już dzisiaj!

Hieronim - Wyjeżdżam Pelargoniu. Kanapka mi będzie potrzebna do podróży. Ugotuj też jajko. Będę szpanował w przedziale.

Pelargonia - Więc dostaniesz kanapkę. Otwórz sobie lodówkę. (...) No czemu stoisz?

Hieronim - Nie podałaś mi szyfru do lodówki.

Pelargonia - 3 w lewo, 7 w prawo, 2 w lewo.

Hieronim - Dziękuję Pelargoniu. Za pół godziny wyjeżdżam do Kutna z przesiadką. Za trzy dni wracam z Kutna z przesiadką. Wychodzę! (wychodzi)

Pelargonia - (woła przez okno) - Szczęśliwej drogi z przesiadką!

Pelargonia - (siada zadumana na sofie) Poszedł. Ach, jaka jestem samotna od 5 sekund. (wykręca numer Hieronimowi przy pomocy telefonu) Halo... panicz Marian...? Hieronim wyjechał a ja jestem samotna. Gdybyś tędy przechodził, to wstąp na chwilę.

Panicz - Już przechodzę! (wkracza do pokoju Pelargonii)

Pelargonia - (kończy rozmowę z telefonem) - A więc czekam! (odkłada słuchawkę i odwraca się do panicza) Co tak długo?!

Panicz - Miałem ważny telefon od ciebie.

Pelargonia - Wierzęęęę ci! Napijesz się, czy od razu mi powiesz, że jestem piękna?

Panicz - Najpierw się napiję. (pije)

Pelargonia - No i jak dziś wyglądam?

Panicz - Nalej mi jeszcze trochę. Ej, jak ten czas leci... (pije i spogląda na Pelargonię) A ty wciąż jesteś piękna.

Pelargonia - To przy tobie się czuję taka młoda! Hieronim nie potrafi docenić ni zrozumieć. Ach ten Hieronim... ZDRADŹMY GO!

Panicz - O, jakie to banalne! Jakie to banalne i ekscytujące! (patrzy po męsku i mówi aksamitnym męskim basem) Pelargonia... Kocham cię! (wyjmuje serce czerwone, by je zaraz ofiarować)

Pelargonia - (mówi aksamitnym kobiecym basem) - Ja też cię kocham. (wyjmuje serce)

 

Hieronim - (wpada nagle do mieszkania) - Wpadam nagle do mieszkania i co widzę, ach?! Zdrada, zdrada!!! (wyjmuje pistolet bardzo nabity)

Panicz - Co chcesz uczynić mężu Pelargonii?!

Hieronim - Strzelać, strzelać aż zabiję!

Pelargonia - Kogo?

Hieronim - Wszystkich! Ciebie... (strzela prosto w serce Pelargonii) Ciebie... (strzela w serce Mariana) i Siebie (strzela w swój kapelusz)!

Pelargonia, Marian i Hieronim (padają nieżywi)

Anioł (sfruwa z niebios) - Wstawać, idziemy do nieba!

Pelargonia, Marian i Hieronim (wstają i idą do nieba)

KONIEC

Autor: Władysław Sikora

 

 

 

FERDYNAND ROZGRYZA KOŚCI NIEZGODY

Występują
Hieronim mąż nieufny<
Marian przystojny i panicz
Ferdynand chodząca sprawiedliwość, siedząca, leżąca...

Hieronim (chodzi po sądzie) No, chodź!

Marian (niechętnie) Hieronim, nie rób z siebie durnia!

Hieronim A właśnie, że zrobię!

Marian To powodzenia!

Ferdynand (pojawia się w majestacie) Witam.

Hieronim Ferdynandzie Sprawiedliwy! Przyprowadziłem tu panicza Mariana, żebyś rozsądził czy to, że on podrywa mi żonę, to jest w porządku?????

Marian Ferdynandzie, nikogo nie podrywam!

Hieronim Przyznaj się ty capie jeden!

Marian Wywal się, z rogaczami nie gadam!

Hieronim ...!!!

Ferdynand Panowie! Stoicie przed Majestatem! Macie się przeprosić i odwołać swoje słowa! Hieronim...

Hieronim Przepraszam, nie jesteś capem... jednym.

Ferdynand Marian...

Marian Przepraszam. Gadam z rogaczami.

Ferdynand Hieronim, jakie masz dowody, że Marian podrywa Pelargonię?

Hieronim Majestacie, Pelargonia przez sen mówi Marianieeee, Marianieeee (pokazując zezuje w stronę Ferdynanda), ponadto podejrzewam, że u mnie w szafie KTOŚ MIESZKA!

Ferdynand Dlaczego?

Hieronim Bo w szafie zamontowany jest wizjer, a w środku stoi obcy telewizor.

Ferdynand Marianie...

Marian (z godnością) Majestacie Sprawiedliwy! Hieronim też mówi przez sen Marianie, i w dodatku chrapie! A z szafą to nie jest prawda to nie wizjer, tylko otwór wentylacyjny, (z wyrzutem do Hieronima) bo w szafie jest DUSZNO. A telewizor nie mój. Jak przeszkadza, niech wyrzuci!

Ferdynand (co?!!!...) No no...! Niech sobie stoi.

Hieronim (tryumfalnie) I co Ferdynandzie? PRZYZNAŁ SIĘ! NIE!?

Ferdynand Przyznałeś się?

Marian Nie.

Hieronim Przyznał się!

Ferdynand Proszę o spokój, bo każę opróżnić państwo!

Marian Wysoki Majestacie. Odwiedzałem żonę powoda kierując się altruizmem. Pelargonia ma brzydkiego i nudnego męża. Majestat też ma altruizm i rozumie co mówię!

Ferdynand Rozumiem. Ogłaszam wyrok Aby zadośćuczynić krzywdzie Hieronima, panicz Marian udostępni swoją szafę, gdzie Hieronim będzie mieszkać we wtorki...? (zagląda do kajetu) we wtorki! (wraca do ważniejszych spraw)

Hieronim SĘDZIA KALOSZ! SĘDZIA KANARKI DOIĆ!

KONIEC

Autor Władek Sikora (dla przyjaciół Sikor)

 

 

 

FERDYNAND UWIĘZIONY

Występują
Rudy aktualnie strażnik rewolucji
Ferdynand król, aktualnie na nieatrakcyjnym stanowisku
Pianista muzyk klawiszowy
Kibice lud upojony

Pianista (gra rewolucyjnie)

Ferdynand (rozdrażniony) I co grasz?... Co grasz?

Pianista (przestaje)

Ferdynand (niechętnie trzyma kraty przed sobą) Jak ja nie lubię tych rewolucji! (szarpie kraty) Wypuście mnie stąd. Wypuśccie!!!

Głos (z oddali) Cisza!

Ferdynand Wy wiecie, kto ja jestem?!

Głos Wiemy!

Ferdynand (wykrzywia twarz) Wiedzą. Ktoś sypnął!

Rudy (pojawia się) Obywatelu!

Ferdynand Nareszcie! Gdzie tu jest telefon? Muszę zadzwonić do adwokata.

Rudy (rozbawiony) Zapomnij. I tak zostaniesz ścięty...

Ferdynand Ścięty?... No masz! A tak chciałem umrzeć na syfilis!

Rudy Nie bądź staroświecki Obywatelu. Gilotyna to nowoczesność.

Ferdynand Ja tam nie mam głowy do tych nowinek.

Rudy O... głowę masz akurat... fajna!

Ferdynand Dobra dobra, nie podlizuj się! Prowadź na gilotynę i już.

Rudy (czegoś niewyraĽny) Kiedy akurat... (aś kurde!) gilotyna chwilowo zepsuta.

Ferdynand (rozbawiony) Zepsuła się...! He he. Ot, rewolucję robią, a gilotyna zepsuta! ...No to może syfilis?

Rudy Wykluczone, bo to zgnilizna panie tego... i zepsucie panie!

Kibice (wchodzą bezceremonialnie) Przepraszamy... Ole ole ole, we are the champion... a kto? Republika! Dziękujemy... (idą)

Ferdynand (zaniepokojony kibicami) A kiedy skończą naprawę?

Rudy Uuuu, trzeba czekać.

Ferdynand (ogląda kratę z dezaprobatą) To wsadźcie mnie do porządnego więzienia, bo z tego to ja wam ucieknę!

Rudy (czegoś niewyraźny) Kiedy więzienie (aj, szlag by trafił) tośmy na samym początku zburzyli...

Ferdynand Coś ty? Tak?... Rewolucję robią, a więzienie zburzyli. Ojejej... Amatorka!

Kibice (bezceremonialnie) Przepraszamy... re re republi republika PANY! Dziękujemy. (odchodzą)

Ferdynand (tak niby do siebie) Ich już chyba całkiem pogięło! (do rudego republikanina) Chłopie, daj mi szarfę, bo sami nie skończycie tej rewolucji! No co?! Dajesz?!

Rudy (zdejmuje szarfę) Tak jest Najjaśniejszy Panie!

Ferdynand TUMOKU JEDEN! Nie ma już panów! Mów mi Najjaśniejszy Obywatelu!

Kibice (bezceremonialnie) Przepraszamy... Ole ole ole! Król psy!...

Ferdynand Republika king! Dziękujemy...

(Pianista gra rewolucyjnie, Ferdynand kończy rewolucję, powstaje republika i (o kurwa) demokracja!)

KONIEC

Autor Władysław Sikora

 

 

 

NUDZĘ SIĘ

Nudzę się, nic tutaj się nie zdarza
Nudzę się, nic, tylko się wyrażać
Nudzę się, za oknem wciąż to samo
Budzę się, a tutaj znowu rano!

Nudzę się, ludzie wciąż tacy sami
Nudzę się, o, żeby choć dynamit
Lala la la, rozerwać trochę ludzi
Rozerwać i może ciut wybrudzić.

Nudno mi, żebym choć lalę miała
Zaraz bym coś jej amputowała
Nie mam, o! lali ni pajacyka
Jak na złość, i komu urwać coś?!

Nudzę się, na nic tu dziobem kłapać
Nudzę się, żeby choć żabę złapać
La la la pomęczyć płaza troszkę
La la la przy stole zemdlić ciotkę.

Nudno mi, ta nuda wprost mnie zżera
Tu mnie nikt, do ZOO nie zabiera
Nudzę się, a zresztą brak tu ZOO
Zżera mnie, już mnie zeżarło - o!

 

(chrum chrum)

Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal



<< Powrót

życzenia urodzinowe ślubne zyczenia urodzinowe zyczenia imieninowe zaproszenia milosne wyznania śmieszne życzenia urodzinowe życzenia

Copyright © 2005 listonosz.net - witryny internetowe www.natjar.com