BAJKI DLA POTŁUCZONYCH
PAŁKA ZAPAŁKA, DWA KIJE
KTO NIE ZAMARZNIE, TEN ŻYJE
Osoby:
Narrator komentator meteorologiczny
Dziewczynka z zapałkami uboga nieboga
Panicz blondyn ciepło odziany
(ulica za oknem)
Narrator Jest jesień. Za oknem - wieje wiatr i pada deszcz. Mała
dziewczynka lekko ubrana nasiąka od wilgoci. Jest trochę zimno. Robi się gęsia
skórka, nóżki mokną w sandałkach, a z małych płuc wyrywa się kaszelek.
Dziewczynka z zapałkami Ludzie! Kupcie zapałki od sierotki z gorączką.
Wspomóżcie ubogą niebogę gą gę gę gą.
Panicz Dziewczynko. Nie powinnaś tu stać z zapałkami. Zapałki w ręku
dziecka, to nie dla psa kiełbasa!
Dziewczynka z zapałkami Ale mi jest zimno!
Panicz Posłuchaj, moje dziecko...
Dziewczynka z zapałkami (z nagłą nadzieją) Tata?...
Panicz Ależ skąd. Przecież jesteś sierotką.
Dziewczynka z zapałkami Ach tak.
Panicz Posłuchaj DURSZLAKI! Rób druszlaki! Świat jest pełen makaronu,
a ty tak się trzęsiesz, że wystarczy przystawić gwóźdź do blachy, a
druszlak ci sam wyjdzie.
Narrator Uradował się panicz bardzo, że wspomógł ubogą niebogę gą
gę gę gą dobrą radą.
Panicz Tak, to jest dobra rada.
Narrator Dziewczynka chcąc się wtrącić...
Dziewczynka z zapa...
Panicz NIE WTRĄCAJ SIĘ! Dobre rady to moje hobby! (idzie sobie)
Narrator Minął jakiś czas. Za oknem skończył się deszcz. Pada śnieg
i wieje wiatr. Jest już bardzo zimno. Wszystko się trzęsie z chłodu. A
najbardziej dziewczynka. Jej los jest przesądzony albo zapalenie płuc, albo
choroba wibracyjna. Lecz mimo to trwa na ulicy dzwoniąc zębami.
Dziewczynka z zapałkami (podzwania) Dzyń dzyń, dzyń dzyń...
Panicz (podzwania niedaleko) Dzyń dzyń, dzyń dzyń!
Dziewczynka z zapałkami O, paniczowi też zimno?
Panicz Nie, ja wracam z kuligu.
Dziewczynka z zapałkami Aaaaa kulig. Mmmm... futra, pochodnie - to
rozumiem.
Panicz Ty byś się lepiej za robotę wzięła!
Dziewczynka z zapałkami A tego nie rozumiem.
Panicz Dlaczego nie robisz druszlaków?
Dziewczynka z zapałkami Bo wolę być dziewczynką z zapałkami niż z
druszlakami. Kup paniczu zapałki.
Panicz Ja już mam zapałki, moje dziecko.
Dziewczynka z zapałkami Tata?...
Panicz Mówiłem ci już sieroto jedna, że nie! (odchodzi
zirytowany)
Narrator Minął dzień i nastała noc. Za oknem ciemno i cholera wie co
pada... ale wieje wiatr. Jest bardzo zimno! Dziewczynka już trochę zamarzła
na śmierć.
Dziewczynka z zapałkami (przytupując zawzięcie) U hu ha, u hu
ha, ale ciemno!
Panicz (przechodząc nieopodal) chyba słyszę ubogą niebogę gą
gę gę gą. Co robisz?
Dziewczynka z zapałkami Marznę.
Panicz A weźże się za durszlaki! Bez pracy nie ma kołaczy! Pracuj i
ucz się, a kołacz ci sam wyrośnie. Bądź grzeczną.
Dziewczynka z zapałkami A kup zapałki.
Panicz (mocno wnerwiony) MÓWIŁEM JUŻ MOJE DZIECKO...!!!
Dziewczynka z zapałkami PYTAŁAM JUŻ TATA?!!
Panicz NIE!!! (odchodzi na zawsze)
Dziewczynka z zapałkami Ach tak...
Narrator Powiedziała dziewczynka i dotkliwie odczuła brak ciepła
rodzinnego. A tu nastał nowy kolejny dzień. Za oknem śnieg nie pada, deszcz
nie pada, pada dziewczynka...
(pada dziewczynka, wieje panicz)
KONIEC
Autor Władysław Sikora
KSIĄŻĘ FREDEK NA GROSZKU
Osoby:
Narrator aktor techniczny
Srogi Tata Król - dobry chłop, ale nie w humorze
Królewicz Fredek postać tytułowa
Groszek druga postać tytułowa
Księżniczka z Kryształowego Wzgórza nagły gość
Miejsce akcji:
Stary zamek.
Czas:
XV wiek z przerwami.
Narrator Król który panował za siedmioma morzami był dobry. Naprawdę.
Ale miał głupiego syna i czasem nie był w humorze. Co tu ukrywać - nigdy nie
był w humorze. Tego dnia był wściekły. Więc postanowił zawołać syna.
Srogi Tata Freeedeeek!!!
Królewicz Fredek Mnie wołasz, co?
Srogi Tata Milcz, bo cię chłostać każę!
Królewicz Fredek Za co, tato, za co?!
Srogi Tata Za to, że żony nie masz!
Królewicz Fredek A nie mam?
Srogi Tata Nie masz!
Królewicz Fredek Dlaczego?
Srogi Tata Nie chciałem ci tego mówić, ale teraz ci powiem. Bo jesteś
idiotą!
Królewicz Fredek To niedobrze, co?
Srogi Tata Niedobrze!
Królewicz Fredek A ja myślę, że...
Srogi Tata Fredek, prosiłem NIE OSZUKUJ OJCA!
Królewicz Fredek Oj tato, nie krzycz! Głowa mnie boli.
Srogi Tata Fredek, ciebie może boleć brzuch... noga... ale nie głowa! (a
może?) A może... Powiedz mi ile tu jest palców? (pokazuje mu dłoń)
Królewicz Fredek Tyle? (pokazuje mu dłoń)
Srogi Tata A idź się utop!
Królewicz Fredek (idzie)
Srogi Tata Nie, nie idź! I tak nie utoniesz. Głowa cię utrzyma na
powierzchni.
Królewicz Fredek Tato, czego ty chcesz?
Srogi Tata Jesteś następcą tronu, a nie umiesz dodawać, odejmować,
mnożyć, pisać, czytać, zachować się, ani wysłowić. Do tego jesteś
brzydki. Jesteś bardzo wszechstronny. Fredek, popatrz na siebie czy tak wygląda
królewicz z bajki?!
Królewicz Fredek No nie wiem.
Srogi Tata Postanowiłem albo twoja głupota, albo ja! Chodź tu, będę głupotę
z ciebie wypędzać! (ściąga pasa)
Królewicz Fredek Tato, nie przy ludziach!
(bo na widowni są ludzie)
Srogi Tata (przyprowadza Narratora)
Narrator (stara się odwrócić uwagę widzów) O tam, tam,
ptaszek.
Srogi Tata (wykorzystując moment nieuwagi widzów, bije Fredka)
Królewicz Fredek Ała, ała, boli.
Srogi Tata Jakby nie bolało, to bym nie bił. Przecież ja się pocę,
zakwasy mi się robią... Poproszę o przerwę. (idzie na przerwę)
Narrator Pomimo starań ojca Fredek wyrósł na fajtłapę i wszystko inne
na "faj...".
Srogi Tata (wraca z przerwy) Fredek, że nie masz żony - wiemy, że
jesteś durniem - wiemy! Najgorsze jest to, że podejrzewam, że to nie moja
wina. Wszyscy w rodzinie normalni ojciec normalny, dziadek normalny,
pradziadek... nienormalny. Ale to przynajmniej był wariat! Muszę sprawdzić
czy jesteś prawdziwym królewiczem. Położę cię na ziarnku grochu. Jak ci będzie
niewygodnie, toś królewicz! (kładzie Fredka na ziarnku grochu)
- No i jak ci?
Królewicz Fredek (maca z przerażeniem brzuch) Strasznie! Tak mi
wgniotło plecy, że na brzuchu mi wybiło ten groszek.
Srogi Tata Zostaw, to pępek!
Królewicz Fredek Ale i tak gniecie.
Srogi Tata To leż. Masz szansę! (mówi i idzie)
Narrator Fredek leży na ziarnku grochu. Fredek, boli?
Królewicz Fredek Boli proszę pana.
Narrator Na wieść, że Fredka boli, zbiegły się królewny z okolicy.
Księżniczka (przybiega z okolicy) Fredek, czy znasz Księżniczkę
z Kryształowego Wzgórza?
Królewicz Fredek (unosi się lekko) Czy to ty?
Księżniczka Tak.
Królewicz Fredek To nie znam! (wraca do leżenia)
Księżniczka Co robisz?
Królewicz Fredek Ugniatam warzywko.
Księżniczka A boli?
Królewicz Fredek Boli.
Księżniczka O, to jesteś królewiczem! Ożeń się ze mną... Co?
Królewicz Fredek (trochę woła, trochę się drze) Tato, przyszła
jakaś baba w koronie! Ożenić się z nią?!
Srogi Tata (zjawia się pośpiesznie) Fredek, żeń się!!!
Narrator No i koniec.
Srogi Tata Stój! Tyle lat na to czekałem! Przedłużmy tę chwilę szczęścia.
Królewicz Fredek Ojcze, kocham cię.
Srogi Tata Kocham cię, synu.
Księżniczka Fredek, ja też cię kocham.
Królewicz Fredek A ja kocham ciebie.
Słodki KONIEC
Narrator NIEDOBRZE MI!
Autorzy: Joanna Chuda, Władysław Sikora
Cenna pomoc Andrzej Kłos
Ballada o brzydkim kaczątku
W pewnej zagrodzie
Dzień był jak codzień.
Zwykła kaczka zwykłe plany miała.
Mieć jaja w domku.
W jajach potomków.
Każda kaczka tak by przecież chciała.
Lecz kiedy z jajek kaczy drobiazg wykluł się już
Patrzymy na kaczątka i co widać, ach cóż?
Że pośród żółtych kacząt, ślicznych, że ojej
Paskudnie brzydkie kacze bobo pęta się.
No i co teraz?
Straszna afera!
Tato-kaczor chce iść do klasztoru.
Trzoda w ogóle
Orzekła chórem,
Że to wynik romansu z indorem.
Pomówień zakres coraz większy był z dnia na dzień
Gdy Ono Coś Na Kaczych Łapach zmieniało się.
Lecz to nie żaden zwierz paskudny z kaczką żył
To poskładany Ľle kod genetyczny był.
Kaczątko w zwierzątka zmieniało się kwakwa
Z początku z kaczątka był pieskwa,hauhau
Przez chwilkę był wilkiem, a potem już jeżUuuuuu,tuptup
Dni kilka kotem był też.tup tup, miau miau
W kurczaka się zmieniał cip cip
W różne inne stworzenia. cipcip
Przez godzinę był rybą (...)
W akwarium za szybą. (...)
Prosiakiem przy misce Kwikwi
Tak się zmieniał we wszystkich, kwikwi
Aż w końcu w Gucwińskich kwikwi
Dzień dobry
Był żmiją, czas mijał, już zmienił sto ciał ssssss
Lecz jednak w tym cel pewien miał. ssssss, miau
Po żabie już prawie, już tylko słoń, kumkum,trutu
Aż w końcu łabędź jak koń. tututu
W końcu wreszcie łabędź, łabędź jak koń! ihahahaha!
Słowa: Adam Pernal, Władysław Sikora
Melodia:Adam Pernal
KAJ UWIĘZIONY
Porwała mnie Królowa Śniegu - Biedny Kaj
Zamknęła mnie w lodowym pudle - Aj jaja
Tysiąc bałwanów na cztery zmiany - Trzyma straż
Królowa Śniegu ciągle mnie bije w twarz.
Dą dą dą dą
Oj ma miła miła miła
Gerdo ratuj, bo znów biła
W twarz, mnie w twarz, królowa zła
O jak boli, ała...
Nie mogę tu dłużej wytrzymać - Biedny Kaj
Uciec stąd chcę Królowej Śniegu - Fiu fiu fiu
Stopię bałwanów, zimnych klawiszy - Czyżby czyż?
Niech no się tylko skończy na dworze niż.
Oj jak miło miło ciepło
Gdy królową słonko trzepło
Roztopiło babę złą
Jakie brzydkie H2O.
Parlando:
Skończyło się proszę pani pani panowanie,
Teraz możesz być najwyżej Królową Kałuż,
W której ropuchy i żaby złożą skrzek. Tfu!
A potem się ciebie napiją i wcale nie będziesz im smakować.
Goodbye kałużo goodbye.
Trzymaj się mocno, mocno, mocno, - no no no no!
Świeci słońce, wyschniesz zołzo!
Nie dla ciebie miesiąc maj
Koniec pieśni - This is Kaj...
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: Adam Pernal
BAJKA O DZIEWCZYNCE, KTÓRA WYPALAŁA 3 PACZKI
DZIENNIE
przez co Kopciuszkiem ją zwano
Osoby:
Kopciuszek umorusane popychadło
Siostra pierwsza brzydka jak sto diabłów
Siostra druga brzydka jak dziewięćdziesiąt diabłów
Macocha brzydka jak sześćdziesiąt, stara jak dwieście
Wróżka więcej niż iluzjonista
Książę bogaty (uroda nieistotna)
Narrator człowiek z dykcją
Narrator Kopciuszek jak co dzień była zajęta oddzielaniem maku od popiołu
i grochu od kapusty. Poza tym szyła, sprzątała, gotowała... słowem była
sprawniejsza i ładniejsza od pralki automatycznej - miała więcej guziczków.
Natomiast siostry Kopciuszka były brzydsze, bo nie miały guziczków, tylko
zamki błyskawiczne, przez co nie lubiły Kopciuszka strasznie.
Siostra pierwsza Kopciuszek, ty brudasie!
Siostra druga Ty kocmołuchu!
Siostra pierwsza Ty wsiórze!!!
Kopciuszek Ale mi jest przykro...
Narrator Pięć minut drogi konikiem Garbuskiem od chatki Kopciuszka,
mieszkał Książę na zamku. Książę był kawalerem i szukał żony.
Książę (szuka) Nie ma, nie ma... Nigdzie nie ma...
Narrator Postanowił więc wydać bal, na który zaprosił wszystkie piękne
panny. Siostry Kopciuszka myślały, że są pięknymi pannami, więc zaczęły
się szykować na bal...
Siostry (więc szykują się na bal...)
Narrator No, ale wróćmy do Kopciuszka.
Siostry (więc przestają się szykować)
Narrator Kopciuszek nie miała prawdziwej matki, tylko zastępczą, przez
co na imię jej było Macocha. Macocha miała wszystko na haftki, przez co była
brzydsza od wszystkich (nie wspominając pralki automatycznej).
Macocha Kopciuszku, niech Kopciuszek odprasuje swoim siostrom na bal!
Kopciuszek Tak, pani matko.
Macocha Nie mów do mnie pani matko! A jeżeli już mówisz pani matko, to
nie mów pani matko, tylko pani matko!
Kopciuszek Tak, pani matko.
Macocha No.
Kopciuszek (użala się) O, ja biedna sierota... Właśnie!
Sierrrota! Zapomniałam włączyć żelazko!
Siostra pierwsza Kopciuszek! Ty ofiaro!
Siostra druga Ty niedojdo!
Siostra pierwsza Ty ofermo!!!
Kopciuszek Ale jest mi przykro...
Narrator Kopciuszek bardzo się rozpłakała. Płakała, płakała, aż
zrobiła się noc. Siostry z macochą były już na balu, a Kopciuszek płakała
jakby bardziej. I byłaby się odwodniła na śmierć... ale co to? Pojawiła się
wróżka. Chyba dobra.
Wróżka Płaczesz?
Kopciuszek Tak, matko chrzesno.
Wróżka Nie mów do mnie matko chrzesno! A jeżeli już mówisz matko
chrzesno, to nie mów matko chrzesno, tylko matko chrzesno!
Kopciuszek Tak, matko chrzesno.
Wróżka No! Chcesz iść na bal?
Kopciuszek Tak!!!
Wróżka No to ręce do góry! (spryskuje sukienkę Kopciuszka
lakierem w kolorze ładnym)
Narrator Wróżka, za pomocą sobie tylko znanych sposobów, zamienia
brzydką sukienkę Kopciuszka w ładną sukienkę Kopciuszka.
Wróżka A teraz idĽ na bal i za mąż!
Kopciuszek A buty?
Wróżka A buty też.
Kopciuszek O, jakże ci jestem wdzięczna w tym ubranku. (wdzięczna
w tym ubranku biegnie na bal)
Wróżka Tylko pamiętaj! O północy lakier odpadnie!!!
Narrator I pobiegła Kopciuszek na bal w butach, rozluĽniając bezwiednie
sznurówki, które w krytycznym momencie pękną, co umożliwi wyskoczenie z butów
i zmianę stanu cywilnego. Tymczasem na balu...
(na balu...)
Książę Czy Kopciuszek już przyszła?...
(STOP. To nie ta scena. "Matka z wrednymi córkami"
start proszę!)
Książę (poprawia się) Czy matka z wrednymi córkami już przyszła?
Narrator Tak, Książę.
Książę A ta wredna z matką i siostrą?
Narrator Tak, Książę.
Książę A tamta wredna z siostrą i matką?
Narrator Tak, Książę.
Książę To idę spać.
Narrator Jeszcze nie!
Książę A która godzina?
Narrator Za pięć dwunasta.
Kopciuszek (wpada na salę balową) Tańczmy, tańczmy szybko, bo
mam mało czasu!!!
Książę Orkiestra! Coś szybkiego proszę! (orkiestra szybko gra,
Książę szybko tańczy z Kopciuszkiem)
Książę Kim jesteś Kopciuszku?
Kopciuszek Kopciuszkiem!
Książę ...A może byśmy tak wyszli?
Kopciuszek A która godzina?
Narrator Dwunasta.
Kopciuszek To lecę!!! (leci)
Narrator A bucik ?!
Kopciuszek (wraca, podaje torbę z bucikiem i ucieka)
Narrator Książę bardzo się zdziwił i poszedł spać.
Książę (dziwi się i idzie spać)
Narrator Nazajutrz w domu Kopciuszka jakby się zmieniło...
Siostra pierwsza Kopciuszku, chcesz czekolady?
Kopciuszek Chcę!
Siostry obie To se kup !!!!!
Kopciuszek Ale mi jest przykro...
Narrator Tymczasem Książę biegał po mieście i przymierzał bucik
wszystkim kobietom.
Książę Gdzie są te wszystkie kobiety ?!!!! Nie ma...
Narrator Wpadł do domu Kopciuszka i dalejże przymierzać bucik. Na
macochę - za mały, na pierwszą siostrę - za mały, na drugą siostrę - w
sam raz...
(o!)
Książę Czy to twój bucik?
Siostra druga Nie, ale pasuje!
(o!)
Książę No to weĽmy ślub!
Narrator I wzięli.
Kopciuszek Ale mi jest przykro...
KONIEC
Autorzy: Joanna Chuda, Dariusz Kamys
Opracowanie: Władysław Sikora
SZKODA BABCI
Osoby:
Narrator bystry komentator
Czerwony Kapturek takie małe i jaskrawe coś
Wilk zwierz z takimi zębami
Książę złota przybłęda z innej bajki
Babcia babcia werbalna
Narrator: Dawno dawno temu na świecie żyły tylko babcie, Czerwone
Kapturki i wilk. Byłoby tak do dziś, gdyby nie to, ż wilk powyżerał prawie
wszystkie babcie i prawie wszystkie Czerwone Kapturki. Ostatni Czerwony Kapturek
niósł właśnie ostatniej babci ostatnią kolację. Tu należy dodać, że kto
zjada ostatki ten jest piękny i gładki.
Czerwony Kapturek: Jestem Czerwony Kapturek. Hej! Niosę koszyk dla babci.
W koszyku mam same dobre rzeczy: placek, herbatę... placek i inne dobra...
dobra dobra. (śpiewa)
"Idę do babci przez ciemny las
ani nie boję się zwierza.
Mogę na przykład co jakiś czas
naprać zająca lub jeża.
Babcia tam czeka i głowi się
co wnuczka w koszu przynosi?
Więc jak najszybciej dotrzeć tam chcę,
bo babci myślenie szkodzi!"
Książę: (pojawia się w koronie nie wiadomo skąd)
Czerwony Kapturek: Hej, dokąd idziesz w tej złotej czapce?
Książę: Idę pocałować brzydką ropuchę, żeby zamieniła się w śliczną
królewnę.
Czerwony Kapturek: O, wielką moc mają twoje pocałunki!
Książę: W bajkach wszyscy tak potrafią.
Czerwony Kapturek: To poproś kogoś z bajki, żeby ciebie też pocałował!
Książę: (odchodzi w koronie nie wiadomo dokąd)
Czerwony Kapturek:
"Muszę do babci, bo babcię o!
lubię od stóp aż do głowy.
Całemu światu wyśpiewam to,
tylko nie powiem wilkowi!"
Wilk: (pojawia się bez korony i bez uprzedzenia) A czego mi nie
powiesz, Czerwony Kapturku?
Czerwony Kapturek: A tego, że idę do babci!
(dryń)
Wilk: A dlaczego mi nie powiesz?
Czerwony Kapturek: Bo babcia jest dobra! A ty, wszystko co dobre zaraz byś
jadł...
Wilk: Nie wszystko! Tu mam dobry bilet autobusowy. Nie zjedzony! Dam ci
go, jeśli mi powiesz gdzie mieszka babcia i z czym najlepiej smakuje.
Czerwony Kapturek: Nigdy ci nie powiem, że babcia mieszka pod numerem
drugim!
(DRYŃ)
Wilk: To powiedz chociaż gdzie jest numer drugi...
Czerwony Kapturek: NIE POWIEM! ...ale mogę pokazać. (pokazuje)
(DRRRR!!!)
Wilk: To ja już polecę! (leci)
Czerwony Kapturek: Ja jestem jakaś dziwna. Chociaż nic wilkowi nie
powiedziałam, czuję się jak kapuś...
Książę: (pojawia się w koronie nie wiadomo skąd) Ej, nie
widziałaś brzydkiej ropuchy?
Czerwony Kapturek: Widziałam brzydkiego wilka.
Książę: E, wilki nie są zaczarowane. Nie warto się z nimi całować!
Gdybyś zobaczyła ropuchę, to ucałuj ją ode mnie.
Czerwony Kapturek: Dobrze! Ale teraz muszę do babci. Tup, tup, tup tup,
tup, tup tup, tup, tup, tup...
Narrator: Kiedy Czerwony Kapturek rozmawiała z księciem, wilk pobiegł
do babci i dokonał na niej konsumpcji!... Następnie przebrał się za babcię
i postanowił zaczekać na Czerwonego Kapturka.
Wilk: A zaczekam, zaczekam!
Czerwony Kapturek: Na kogo zaczekasz?
Wilk: N ciebie Czerwony Kapturku!
Czerwony Kapturek: Pardąsik... czy my się znamy?
Wilk: Ależ oczywiście! Ja jestem twoją babcią.
Czerwony Kapturek: Bez jaj! Nie wyglądasz jak babcia... dlaczego masz
takie duże zęby?... Dlaczego w ogóle masz zęby?!
(oj)
Wilk: Bo ja jestem babcia do orzechów.
Czerwony Kapturek: Ty coś kręcisz, nie?
Wilk: A kręcę, bo zjadłem już babcię, ale jeszcze bym coś przekąsił.
Czerwony Kapturek: Absolutnie się nie zgadzam, żebyś mnie przekąsił!
Ja ci mogę zaszkodzić, mam dużo cholesterolu, jestem bardzo niezdrowa, a
potrafię też być niesmaczna...
Wilk: To najbardziej gadatliwy obiad w moim życiu... (zabiera
Czerwonego Kapturka ze sobą)
Narrator: Ze względu na szczególne okrucieństwo tej sceny, konsumpcja
Czerwonego Kapturka odbędzie się za kulisami.
Czerwony Kapturek: (drze się) Ała, moja ręka! Ała, moja noga! Ała,
moja druga noga! BABCIA, POSUŃ SIĘ!
Wilk: Ale się najadłem... (śpiewa gadzina)
"Dobrze jest brzuch pełny mieć
pełny jak magazyn!
Nie wiadomo kiedy jeść
znowu się przydarzy.
Z pełnym brzuchem chodzę dziś,
co mi głód i nędza,
i tak dobrze byłoby
ale coś mnie skręca!"
Miałaś rację Czerwony Kapturku. Niedobrze mi. Muszę natychmiast do
doktora od brzucha, ale czy w tej bajce jest doktor od brzucha, nie ma doktora
od brzucha, są same brzuchy!
Książę: (pojawia się w koronie nie wiadomo skąd)
Wilk: Ej ty! Narzeczony żaby! Znasz się na brzuchach?
Książę: Oczywiście się znam! Najlepsze brzuchy rosną na placu
Pigalle...
Wilk: To pomóż złociutki! Przejadłem się babcią z Czerwonym
Kapturkiem.
Książę: O! Szykuje się płukanie żołądka. (zagląda w paszczę
wilka) UWAGA! Dziewczęta, będzie prysznic! (zabiera wilka nie
wiadomo dokąd)
Narrator: I wziął książę wilka na płukanie żołądka. Płukał, płukał,
aż wypłukał Czerwonego Kapturka!
Książę: (z wypłukanym Kapturkiem rozmawia swobodnie) Miło mi
cię znów widzieć Czerwony Kapturku, choć wyglądasz jak z gardła wyjęta,
he he. A gdzie babcia?
Czerwony Kapturek: Babcia okazała się zbyt lekkostrawna i właśnie
przed chwilą minęła dwunastnicę.
(...)
Książę: (żałuje) O! To szkoda babci.
Czerwony Kapturek: (żałuje) Szkoda babci!
Książę: (bardzo żałuje) Bardzo szkoda babci!
Czerwony Kapturek: (żałuje podwójnie) Oj szkoda, szkoda!
Książę: (przypomina kogo) Babci szkoda!
Czerwony Kapturek: (wspomina) Taka fajna babeczka była...
Narrator: I tak się skończyła ta historia. Książę przestał szukać
żaby i został... mężem... szkoda babci, bardzo fajna była... mało jadła...
KONIEC
Autor: Władysław Sikora
Cenne uwagi: Dariusz Kamys
P.S. A babci to jednak naprawdę szkoda!
O grajku
Żyła sobie raz królewna
Co kochała grajka.
On był rok w konserwatorium,
Ona była Majka.
On jej grywał serenady
A ona słuchała,
Ale trochę niedokładnie,
Jedno ucho miała.
Grał więc wszystko po dwa razy
By słyszała w miarę
Ale król był straszna świnia,
Zepsuł mu gitarę!
Więc królewna była smutna
A grajek wkurzony!
I na króla mówił "świnia"
I miał rację. Hej!
Ale król się z tym nie zgadzał,
Więc gdy grajka dopadł,
To mu za to obciął język
Oraz dupę skopał!
By zaś ukryć przed królewną
Że grajek oniemiał
Król jej obciął drugie ucho
Niby to przypadkiem.
Bajka będzie z happy endem
Królowi na przekór
Uszy królewnie odrosły
Grajek gra z playbacku!
Słowa: Władysław Sikora
Melodia: trochę Władysław Sikora
POCAŁUJ ŻABKĘ
Występują:
Rycerz interesowny miłośnik przyrody
Król tato królewny
KrólewnaRzekotka - zaczarowana jak wiele innych
Kumak żaba dużej urody
(dawno temu niejedną żabę można było odczarować przez
pocałunek)
Rycerz: (chodzi i pluje) Tfu! Tfu! Ile ja się żab nacałowałem!...
Tfu! (niedobrze mu)
Król: (z żabką) Rycerzu kochany! Pocałuj żabkę!
Rycerz: Idź z tym zwierzęciem!!!
Król: To moja córeczka. Odczaruj!
Rycerz: NIE.
Król: Ja cię proszę... Ja cię przekupiam! Pół królestwa za całusa.
Rycerz: Nie mogę...
Król: (zachęca) No...
Rycerz: (zbiera się w sobie, ale ma trudności ) Niedobrze mi...
Król: Błagam.
Rycerz: (całuje)
(z żabki pojawia się królewna)
Rycerz: (zakochuje się zaraz) Jaka piękna królewna! Ma dwie
nogi, dwie ręce... jak tata! Królewno zostań moją żoną!
Król: (zgadza się) Córko, zostań jego żoną!
Królewna: To niemożliwe. Ja już kocham innego!
(pojawia się przepiękny kumak i odchodzi z Królewną)
KONIEC
Autorzy: Darek i Władek
WYKŁAD O ŚREDNIOWIECZU
wykład profesora Gancarza
Dzisiejszy wykład się zajmie średniowieczem.
Wtedy bardzo się liczyli królowie. Ludwik się najbardziej
liczył bo do siedemnastu, oprócz nich się liczył Henryk, Bolesław i inne tałatajstwo
królewskie. Liczyli się i rządzili. Każdy król miał błazna, żeby się było
z czego pośmiać po pracy. Błazny mieli dzwoneczki żeby król nawet po ciemku
mógł trafić w pysk takiego, jak co powie politycznego. Oni króle mieli obowiązkowe
zabytki w postaci koron i bereł. Nie było wtedy muzeów, to oni musieli te
wszystkie korony i berła ze sobą nosić, żeby kto nie ukradł. Najważniejsze
były korony, które nosili na głowie. Te korony ich uciskały a oni uciskali
poddanych, za co władza ludowa obcinała im głowy razem z koronami. Były to
czasy kontrastów społecznych - jedni mieszkali w pałacach a inni na dworze, mówili
na nich dworzanie. Potomkowie słynnych dworzan jeszcze dziś mieszkają na
dworcach. A na zamkach mieszkali rycerze. Można ich było poznać po tym, że
oni byli eleganckie dla kobiet. Zawsze ustępowali miejsca w tramwaju, bili się
o nie, która ładniejsza - przez co kobiety nie musiały się fatygować na
konkurs piękności. Jak się rycerz da ł posiekać tzn. że jego dama
paskudna. A jak rycerz wygrał to dama pozwoliła się pocałować w chusteczkę.
Żeby zwiększać szanse, to oni ubierali się specjalnie u kowala. W blachy. Co
prawda ciężko się prasowało to ubranie, ale trudno było pognieść. A jak
już się pogniotło, to razem z właścicielem. I już mu wszystko jedno, że
wygląda jak smoku z gardła wyję ty. Taka ich kultura.
A lata to były strasznej ciemnoty, że nie było nawet żarówek.
Ciemno było i głupio. Ludzie myśleli, że ziemia jest płaska, ale to nie była
prawda. Dopiero dużo dużo później Kopernik z Galileuszem wynaleźli
spychacz.
Średniowiecze to ciemnota, która już się skończyła.
Mogę łatwo udowodnić, że teraz ludzie są mądrzejsi.
Ale chyba wierzycie mi na słowo.
Są mądrzejsi.
Autor: Władek Sikora