[Allegro.pl - najwięcej ofert, najlepsze ceny, sprawdź!]
 
● Życzenia ● Aforyzmy ● Biorytmy ● Horoskopy ● Imiona
● Święta ● Kartki ● Prezenty ● Rozrywka ● Sennik ● Kontakty
        ● Kuchnia  ● Forum  ● Deformator  ● Miasta  ● Teksty Piosenek 

Poczta

Ustaw stronę startową

Przeszukaj Listonosza

Google
Web listonosz.net



Polecamy Witryny

● blogi ● wizytówki ● praca ● ogłoszenia ● internet ● brukowiec ● bajeczka

Aukcje24.pl

Sponsorzy
Zakupy internetowe -
● www.cogdziekupic.pl
Sklepy internetowe -
● www.megasam.net
Autogiełda -
● www.motostrefa.pl
Portal sklepowy -
● www.megasam.info

Imieniny - Prezenty
Urodziny - Prezenty

 

Ani Mru Mru Biuro Organizacyjne Ciach DNO Elita Formacja Chatelet Grupa MoCarta Grupa Rafała Kmity
Grzegorz Halama Oklasky HiFi Hrabi Ireneusz Krosny Jachim Presents Jurki Kabaret Moralnego Niepokoju Kabaret Pod Wyrwigroszem
Kabaret Skeczów Męczących Kaczka pchnięta nożem Koń Polski Kwartet Okazjonalny Made In China Napád Noł Nejm OT.TO
Pigwa Show Potem PROFIL RYBKI Słuchajcie Szum Widelec Zygzak

Kabaret "Szum"


GROZA

- Mamo! Zrób mi chleba!
- mamo...
- Mamo, dlaczego gotujesz wodę w pięciu garnkach?

 - Bo tak!!!

 

Mam dziś humor nieciekawy

stary strasznie wkurzył mnie,

cukier wsypał mi do kawy,

chociaż wie, że nie słodzę!

 

Dzieci nie chcą jeść śniadania,

przypaliło mi się mleko.

Pijcie wrzątek bez gadania,

bo do szkoły jest daleko!

 

Jestem wściekła, jestem zła!

Wszystko mnie dziś denerwuje.

Jak to robisz? Zrób to tak!

Nic mi dzisiaj nie pasuje!

 

- kochanie!

Nie mów do mnie takim tonem!

Czy ty musisz to tu kłaść?!

Zadzwoń do mnie! Zostaw żonę!

Co za tydzień, kurwa mać!!!

 

KIEPSKA

(baba siedzi przed telewizorem, jest bardziej kiepska i obleśna, niż atrakcyjna, ubrana w poplamiony fartuch, skrobie marchew lub ziemniaki, tudzież skubie kurę z pierza)

Już-eś przyszedł?! Weź se obiad! Zupka chińska. W szafce! (do siebie) Smacznego.
Co robię?! Telewizor oglądam! Włączony!…Dużo! Dużo ciekawych rzeczy. Ten Krzysztof Ibisz na przykład… Taki przystojny, zadbany. Się nawet myje!!! Ja to lubię , jak mężczyzna dba o siebie. Bo to jest wtedy szacunek dla kobiety…A Lubicz jak mówi do żony…W ogóle do niej mówi! A Złotopolski jest senatorem! A Ty?! Robol! RO-BOL! Tfu! Gdzie ja myślałam szesnaście lat temu, że ja se tak z tobą życie zmarnuję. Nie wierzyłam! Ja wierzyłam, że będzie jak w filmie! A teraz? Wszystkie swoje marzenia mogę se w... w telwizji pooglądać! Ja mogłam wyjść za Miecia Pleśniaka, to ja by teraz doktorowa była. A tak? Robolowa. Dzięki. Jak to brzmi? Ja to mogłam nawet na wieczorówkę pójść, kimś zostać, ale o czym bym ja z tobą po tej wieczorówce rozmawiała, jak ty robol jesteś. Roman, ty się przed prawdą do kibla nie schowasz! Co popatrz na siebie? Co popatrz na siebie! Patrzę!
(cisza)
Aaaa dla kogo ja się mam niby tak stroić?! Co? Dla kogo ja mam się pindrzyć, jak ty robol jesteś? A za co ja mam se co kupić, jak mój cały zasiłek poszedł na dekoder Polsatu? A kiedy ty mi ostatnio co kupiłeś? Co? No kiedy ty...?! Roman! Trzy kilo kartofli to nie jest prezent!

 

WYKŁAD

(do sali wchodzi kobieta spłoszona i przestraszona)

– Dzień dobry. Bo…ja tu mam zastępstwo… i chciałam przeprowadzić taką lekcję, bo…bo ja tu mam zastępstwo. Wy wiecie, że ja generalnie na co dzień uczę religii…, ale dzisiaj jest sytuacja wyjątkowa, bo mam zastępstwo. W ramach tego zastępstwa chciałam wam powiedzieć, bo wszyscy wiedzą, jaki jest temat tego zastępstwa: Rodzina. Tak…rodzina i te sprawy z nią związane…czyli – (na jednym wydechu) Jak dochodzi do zapłodnienia komórki jajowej. (przerażona katechetka robi się czerwona – np.oblewa się keczupem, hi hi) Bo w rodzinie jest taki pan, niektórzy naukowcy mówią, że on się nazywa „tata” , ale ja tego nie wiem, bo ja tu na zastępstwo. I…ten taki tata, ten pan, on tak chodzi do pracy i wraca z tej pracy i on tak potem siedzi albo leży, gazetę poczyta, albo coś zje… No i ten tata…tzn., żeby była rodzina, to jeszcze musi być taka pani. Ona się nazywa mama. I…Ten pan…ten pan tak tą panią…tak ją, tzn. ja tak dokładnie nie wiem, bo ja to raz w parku tylko widziałam. I ten tata właśnie tą panią tak trochę przytula, tak do siebie i potem , to pani robi się brzuch, taki duży i ona wtedy myśli, że się bobu najadła i, że ona chora jest. I wtedy ta pani idzie do lekarza (pokazuje jak idzie kobieta ciężarna - trochę to trwa). I kiedy już przyjdzie do tego lekarza, to mówi, że jest chyba chora. A pan doktor , że nieeee, chora nieeee. I każe popatrzeć na kapustę…albo na bociana…To już tam każdy swojego lekarza ma.
I potem w domu pojawia się dziecko. I ta pani to dziecko tak trzyma, tzn. tak nie trzyma, bo tak to by jej wypadło. Tak trzyma, o. A kiedy już jest dziecko, (pani wyraźnie się ożywia) to temu dziecku trzeba nadać imię, a w tym celu należy udać się do Kościoła, gdyż Sakrament Chrztu Św. jest niewątpliwie najważniejszym sakramentem, gdyż poprzez ten sakrament następuje obmycie z grzechu pierworodnego i wstąpienie do wspólnoty dzieci Bożych, której spotkania odbywają się co niedziela o godz.10.30 w naszym kościele. Serdecznie zapraszamy…

 

TERA JEM

Występują:

- Dziwoląg – stwór z wypchanymi reklamówkami

- Ekspedientka

D.- Dobry!

E. – Dzień dobry! W czym mogę pani pomóc?

D. – Chciałam takie...chciałam takie... chciałam takie...

E. – Tak?

D. – Nu tera to mi z głowy wyleciało.

E. – Spokojnie, proszę się zastanowić.

(Baba przypomina sobie, że wzięła torby i zaczyna w nich grzebać, w końcu wyciąga karteczkę i zaczyna ją uważnie oglądać, podsuwa ją sobie pod oczy i odsuwa, w końcu zdaje sobie sprawę z tego, że nie widzi)

D. – Okulary! (znowu zaczyna grzebać w torbach, znajduje okulary, zakłada i czyta) Terajem.

E. – Słucham?

D – Terajem dla żółwia.

E. – A, chodzi pani o terrarium.

D.- Terajem, syn mi tu wyraźnie napisał.

E. – Proszę mi pokazać tę karteczkę.

(babol podaje, ale zaraz wyrywa)

E. – Terrarium, proszę pani. To się nazywa te ra rium. I jeśli chodzi o terraria, to owszem, mamy. Proszę, pani pozwoli ze mną, ja pani zaprezentuję takie przykładowe terrarium. (przechodzi do ostatniego mikrofonu)

D. – Tylko torby weznę.(bierze i podąża za ekspedientką)

E. – Proszę spojrzeć, to jest takie przykładowe terrarium. (publiczność jest przykładowym terrarium) Tu, u góry z lewej strony znajduje się oświetlenie górne, w tym wypadku jest to żarówka 40-sto watowa, dno terrarium wyłożone jest specjalnym podłożem, tutaj jest to mieszanina piasku i torfu. Z boku znajduje się niewielki basen wodny, w którym pani żółw (babol przerywa)

D. – A mój żółw jest inny.

E. – Tak, bo to jest wąż.

D. – Co?

E. – Wąż. A tam rybka.

D. – Co?

E. – Rybka.

D. – Jaka rybka, co za rybka, co mi tu pani wciska,  nie mam rybka, żółwia mam. Nie, to syn ma żółwia, koledzy mu dali na imieniny (cos zaczyna bredzić i nieco już zdenerwowana ekspedientka jej przerywa)

E. – Dobrze, proszę pani, jaki to jest żółw?

D. – Normalny, taki, co potrzebuje terrarium.

E. – Dobrze, ale jaki on JEST?

D. – Twardy. Ma skorupę.

E. – Proszę pani, jajko też ma skorupę, a nie potrzebuje terrarium, tak?

D. – Tak.

E. – Proszę mi powiedzieć jaki ten żółw jest duży.

D. – (strasznie się głowi) No jak naleśnik.

E. – (zdruzgotana) A może chociaż zna pani płeć tego żółwia?

D. – Co?

E. – No czy to jest chłopczyk, czy dziewczynka?

D. – Żółw to jest, a nie żaden chłopczyk i dziewczynka, żółw, co pani ze mnie głupka robi?

E. – Proszę pani, ja nie robię z pani żadnego głupka, ja usiłuje pani pomóc! Proszę mi powiedzieć jaki ten żółw jest: wodny, stepowy, błotny, no jaki?!

D. – A, to błotny. Błotny, bo jak go przynieśli, to padało. Patrzę, idzie, ręce w błotku, nogi w błotku, głowa w błotku...(ekspedientka nie wytrzymuje nerwowo i przerywa)

E. – W błotku, w błotku! Ale jaka rasa?!!! (drze się)

D. – Jedna rasa, ludzka rasa! (pokazuje victory i ucieka)

 

STARE DZIEJE

(blackout, zapala się światło, na scenie siedzą dwie jaskiniówy, jedna zakręca drugiej włosy na kości, rozmawiają)

SKAMIELINA – ( kręcąc loki Dzidce na kości) Wiesz, upolowałam dzisiaj kilo schabu.

Dzidka – Z kością, czy bez?

SKAMIELINA – Z kością. Zrobię sobie nowe wałki.

            (przychodzi Lianina)

Lianina – Cześć. A co wy się tak stroicie?

SKAMIELINA – Dzisiaj wieczorem parapetówa u Tarzana. Będzie moja ulubiona nalewka ze szpiku bizona i pieczony udziec z mamuta.

Lianina – Ojej! Też bym poszła, ale jak zwykle nie mam się w co ubrać.

Dzidka – Zerwij sobie jakąś skórę z niedźwiedzia. Tyle ich się kręci koło jaskini. Pełna rozmiarówka.

SKAMIELINA – Na pewno znajdziesz coś na siebie. Duże niedźwiedzice też są.

Lianina – A wy w czym idziecie? Żebym się nie powtórzyła. Lubię wyglądać oryginalnie.

SKAMIELINA – Twoja wysunięta szczęka już ci to gwarantuje. Nikt ci nie dorówna.

Dzidka – Ja idę we włochatej wieczorowej sukni z mamuta, chociaż marzę o futrze z norek…

SKAMIELINA – A ja mam kusą małą czarną z mamuciego jelita i sznur żółtych kłów na szyję.

Lianina – Dobra, to lecę coś upolować. Muszę się pospieszyć, żeby kreacja  wystygła do wieczora.  A…SKAMIELINA, pożycz swoją maczugę.

SKAMIELINA – Tylko nie połam, jak ostatnio.

Lianina -  Oddam ci nową po pierwszym.

(Lianina idzie na polowanie)

Dzidka – Widziałaś jak miała ładnie owłosione nogi. Jak ona to robi?

SKAMIELINA – Ponoć smaruje je jakimś gównem. (od tego skauwizytora, który wcisnął mi komplet tępych dzid kuchennych)

Dzidka  - A, ten…niezły z niego dzikus. Ponoć będzie dzisiaj na imprezie.

SKAMIELINA – Nie mogę się doczekać tego Tarzan-party…

Dzidka – Ja też. Słyszałam, że odkąd Tarzan zszedł z drzewa, zrobił się bardzo nowoczesny i gust mu się poprawił…

SKAMIELINA  - Chyba głos Jabadabadabadabadaduuuuuuuuuuuuu…Ponoć on ma przodków w Bawarii. Swoją drogą mógłby zmienić już repertuar.…

Dzidka – Ponoć na dzisiaj przygotował jakieś nowości. To ma być niespodzianka.

SKAMIELINA – Słyszałam, że wyłupał na tę okazję salon w jaskini. I wszystko jest w skórze. Bardzo nowocześnie to wygląda. A na ścianie ma kolorowe malowidło: „Bizony na rykowisku”

Dzidka – Ale mi i tak jest trochę żal, że epoka kamienia łupanego już się kończy. Coraz mniej kamieni do łupania.

SKAMIELINA – No. Podobno niedługo mają robić meble z drewna.

Dzidka – Co?! Prymitywy i tak będą na nich piec mięso.

SKAMIELINA – Zrobisz mi paznokcie u prawej ręki?

Dzidka – Yhm. (wali ja kamieniem po palcach)

(wpada zdyszana Lianina z niedźwiedziem na sobie i mufką)

Lianina – Na kły mamuta!!! Ledwo zdążyłam! Zrobiłam sobie jeszcze mufkę z tygryska zablozębnego. Jesteście gotowe?

Dzidka – Tylko weźmiemy prezenty.

Lianina – Na bizoni placek!!! Zapomniałam o prezencie!

SKAMIELINA – Nie przejmuj się. Ja wezmę trzy tury.

 

ÓSMY CUD ŚWIATA

Kiedy cię poznałam, miałeś 4 lata
Byłeś gruby, czerwony i rudy jak tata
Od pierwszego wejrzenia mi się spodobałeś
Najlepsze pomysły na zabawy miałeś
Sepleniłeś, boś miał mleczaka na przedzie
I bardzo dużo plułeś, najbardziej przy obiedzie
Po powrocie z przedszkola powiedziałam mamie
Że ja już mam męża i niech tak zostanie
Co nas połączyło-przykładów mam bez liku
Nie raz nam się zdarzyło zrobić w majtki siku
Albo zrobić kulkę z kozy i wetrzeć ją w dywan
Mało romantyczne, ale i tak bywa...
Nasze drogi się rozeszły na 24 lata
Ty zbladłeś i wychudłeś, ja gruba i pyzata
Bo za kilka miesięcy ja mama, ty tata
Wszystko nam się pozmieniało, ale jedno tylko trochę:
Już nie wcierasz kulek w dywan tylko w fotel.

 

WIĘŹNIARKI

Nowa – Proszę, wejdźcie, rozgośćcie się, to jest nasza nowa sala zajęć. Dobrze. Moje panie, będę was od dzisiaj resocjalizować.

Sznyta – Co ty nie powiesz?

Nowa – Zacznijmy może od tego, że się przedstawię. Jestem doktor Barbara Lektor.

Żyleta –Cześć lala!(syczy do siebie)

Nowa – I tu się kłania Freud.

Razem – Dzień dobry! (kłania się)

Nowa – A jak pani godność?

Żyleta – W porzo. A co?

Nowa - Rozumiem. Ma pani jakieś imię, nazwisko...

Żyleta – Nazwisko mam po ciulu fest, bo po moim starym. Żyleta! Po prostu Żyleta! Pasi ci?!

Nowa – Dobrze. A pani...

Sznyta – Jaka pani?! Mów mi Sznyta, to mnie wyszczupla! (rechoczą)

Nowa – No to pierwsze koty za płoty.

Żyleta – Masz coś do nas?!

Nowa – To takie powiedzenie.

Żyleta – Kopsnij szluga na warę!

Nowa – Pani Żyletko. Jeśli chodzi o sformułowanie: „Kopsnij szluga na warę”, to pani nie może się tak zwracać do zdrowego społeczeństwa, ponieważ ono pani nie zrozumie. Powinna pani poprosić: -Pani Barbaro, czy mogłaby mnie pani poczęstować papierosem? Proszę, teraz pani.

Sznyta (do Żylety, która wybałuszyła oczy) No co się gapisz! Mów!

Żyleta – Pani Barbaro, czy może mnie pani poczęstować szlugiem, bo mi się strasznie jarać chce!

Nowa – Trochę lepiej.

Żyleta – A co z tą fajką?

Nowa – Ja nie palę i nie mam papierosów.

Biedrona – To po cholerę ta bajera?

Nowa – To był tylko hipotetyczny przykład.

Sznyta Ta to ma grypserę.

Nowa –Grypsera to to, czym tutaj się posługujecie. Wulgarne i

niezrozumiałe COŚ.

Sznyta – Pitolenie o Szopenie.

Nowa- Samo słowo na „p” jest zrozumiałe i niestety coraz częstsze w

użyciu. Ale ja w trosce o język, nie będę

używała tego typu zwrotów. Chyba, że coś wyprowadzi mnie z równowagi!!!

Dobrze. To była resocjalizacja poprzez naukę, a teraz czas na

resocjalizacje poprzez zabawę.

Żyleta - Ja bym się z tobą zabawiła ty stikso mała.

Nowa – Zaraz się zabawimy pani Żyletko. Wybrałam dla was taka scenkę do inscenizacji. Będziecie ją mogły pokazać swoim koleżankom z celi, jeśli nadarzy się okazja.

Żyleta – Dzień kobiet.

Nowa – Na przykład. Proszę, oto teksty. Pani Żyleta gra Królewnę, pani Sznyta Krasnala. Proszę wstać, czytamy.

Sznyta – Królewno, królewno, uważaj, bo cię porwie smok. On poluje na dziewice.

Żyleta– Na co?!!! (brecht)

Nowa – Proszę trzymać się tekstu.

Sznyta – Na dziewice.

Żyleta– Przecież ja w życiu dziewicą nie byłam.

Sznyta – Przecież wiem!

Żyleta – Stara mnie rodziła to ja już dziewicą nie byłam!

Nowa – (wpada w szał) SPOKÓJ! (łapie Żyletę za włosy i z sykiem) POWIEDZIAŁAM

SPOKÓJ! JASNE?!!! CO JEST KURWA?! To ja tu sobie żyły wypruwam, żeby jaśnie

panienki -a każda niewinna -miały w tym pierdlu trochę kultury! Siedem lat na studiach! Panienki se mordowały, a ja w czytelni kułam! Nie podoba się, to WYPIERDALAĆ rowy kopać! (jadowicie)

Nowa – (schodząc) A poza tym. Co wy małe wiecie o zabijaniu?

(zaciąga rękawy, na rękach ma tatuaże i na brzuchu ośmiornicę namalowaną)

(schodzi po dżinglu: „To jest Lucy, to Mary, a ta – ośmiornica-jest siostrą potwora”)

 

MINISTRANCI

Nasz ksiądz jest moim przyjacielem
Służę mu do mszy co niedzielę
Zawsze mnie wesprze dobrym słowem
Albo wypłaci kieszonkowe
Wprawdzie nieduże, lecz nie chcę więcej
Wystarczy mi te 6 tysięcy

Nasz ksiądz jest moim przyjacielem
Zawdzięczam księdzu bardzo wiele
Gdy się pokłócę z rodzicami
Mogę zamieszkać na plebani
Wypić, zapalić z kolegami
Pozwala, bo jest wyluzowany

Nasz ksiądz jest moim przyjacielem
Tyle mi daje, a chce tak niewiele
Ale coś za coś, nie jestem głupi
Już mi obiecał, że motor mi kupi
Pobędę przy nim w trudnych chwilach
Jak mi się znudzi, to dam dyla

Nasz ksiądz jest moim przyjacielem
Służę mu do mszy co niedzielę
Zawdzięczam księdzu bardzo wiele
Tyle mi daje, a chce tak niewiele
(Jak mi nie wyjdzie interes z solarium
Pójdę na księdza do seminarium)
Czasem mnie tylko nęka pytanie:
Czy ksiądz to zawód, czy powołanie?

 

STARSZY BRAT

Kto mi alfabet do głowy pięścią kładł?
Starszy brat.
Kto mnie do pralki włożył i zamknął – na szczęście nie włączył – jak miałam pięć lat?
Starszy brat.
Kto mnie za włosy ciągnął przez toksyczny świat?
Starszy brat.
Kto mi wycierał gile spod nosa przez tyle lat?
Starszy brat.
Kto mi wlał nie raz za krzyczenie „w pory nakichał”?
Michał.
Kto mnie wiertarką straszył ot tak?
Starszy brat.
Kto mi bez strachu dał poprowadzić swój pierwszy fiat?
Starszy brat.
Kto mi wyjaśnił co to jest VAT?
Akurat tata, ale o to samo spytał mój brat.
Albo pierwsza żona – kto tak głupio wpadł?
Mój starszy brat. Wpadł. On.
Teraz widzę, że więcej zysków jest niż strat:
przepisał na mnie swoją polisę.
Normalnie, wziął, poszedł i przepisał.
Bo mnie kocha.

<< Powrót

życzenia urodzinowe ślubne zyczenia urodzinowe zyczenia imieninowe zaproszenia milosne wyznania śmieszne życzenia urodzinowe życzenia

Copyright © 2005 listonosz.net - witryny internetowe www.natjar.com