Tagi
Chmurka tagów
Partnerzy

Posts Tagged ‘żarty’

o Psychoanalitykach

DOWCIPY O PSYCHOANALITYKACH

 

Dwóch psychologów stoi na przystanku tramwajowym, ale rozmowa jakoś im się nie klei.
- O, jedzie siódemka – mówi w pewnej chwili jeden.
- Chcesz o tym porozmawiać?

***************

Przychodzi facet do psychoanalityka:
- Kim Pan jest z zawodu? – pyta psychiatra na wstępie.
- Mechanikiem samochodowym – odpowiada pacjent.
Na to lekarz:
- Proszę w takim razie położyć się pod kozetką i odprężyć…

***************

W szpitalu psychiatrycznym w trakcie remontu wszystkie ściany pomalowano na brązowo. Ktoś zdarł całą farbę. Ponownie pomalowano je na brązowo i znów ktoś zdarł całą farbę. Za trzecim razem pomalowano ściany na zielono. W czasie obchodu lekarz wchodzi do jednej z sal, widzi wariatów wpatrujących się w ścianę i pyta:
- Dlaczego tak patrzycie na tą ścianę?
- Czekamy, aż czekolada dojrzeje.

***************

Na fotelu u psychoanalityka:
- Spał pan w nocy?
- Tak.
- Śniło się panu coś?
- Możliwe…
- To może widział pan we śnie rybę?
- Rybę, nie…
- To co się panu śniło?
- Szedłem po ulicy…
- A był tam może wykop z kałużą?
- Możliwe.
- To w tej wodzie mogła być ryba?
- Nie, no ryba nie…
- A czy na tej ulicy była restauracja?
- Bardzo prawdopodobne, że tam była…
- Podawali w niej rybę?
- Bardzo możliwe…
- Hmm. Ryba we śnie… Ciekawe, co to może oznaczać?

***************

Psychiatra odbiera telefon. Głos w słuchawce mówi:
- Niech pan powie, czy to normalne: od kilku miesięcy jeden facet trąbi o szóstej rano w swoją trąbkę i budzi ponad setkę ludzi. Czy nie można coś z tym zrobić?
- Oczywiście, zaraz przyjadę. Proszę podać adres.
- Koszary, jednostka wojskowa.

***************

Dwóch psychologów stoi na przystanku tramwajowym:
- O, jedzie dwunastka.
- Chcesz o tym porozmawiać?

***************

Facet jest oskarżony o kradzież. Nadchodzi dzień wyroku – 10 lat. Po chwili sędzia mówi:
- Zaraz, zaraz… Czy ja pana skądś nie znam?
- Byłem pana psychoterapeutą, wysoki sądzie.
- Naprawdę? Racja, już pamiętam. 20 lat!

***************

Spotyka się dwóch psychologów:
- Witaj, u Ciebie wszystko w porządku, a u mnie?

***************

Pacjent przychodzi do psychoterapeuty:
- Mam ostatnimi czasy, panie doktorze, problemy z postrzeganiem świata.
Doktor wyciąga z szuflady reprodukcję obrazu „Trzej bohaterowie” i pyta:
- Co Pan tu widzi?
- Widzę trzech pedałów.
- Dlaczego?
- No jak to dlaczego? Stoi trzech mężczyzn, żadnej kobiety, nie może być inaczej – to pedały.
Z drugiej szuflady doktor wyciąga obraz lecącego klucza żurawi.
- A co teraz Pan widzi? – pyta.
- Klucz lecących pedałów.
- Dlaczego?
- No jak to dlaczego? Lecą a każdy każdemu w d*pę zagląda…
Doktor zafrasowany chowa obrazki i pyta:
- A jak mnie Pan postrzega?
- Według mnie, Pan też pedał!
- Dlaczego?
- No jak to dlaczego? Siedzi sobie Pan tutaj, obrazki pedałów ogląda…

***************

Szpital psychiatryczny. Do gabinetu lekarskiego wbiega pielęgniarka:
- Panie doktorze, ten symulant z pokoju 123 przed chwilą umarł…
- No, to tym razem przesadził!

***************

Pacjentowi zdawało się, że pod jego łóżkiem siedzą potwory. Po wielu seansach niezadowolony z braku poprawy zrezygnował ze swojego terapeuty.
Po pewnym czasie spotykają się na ulicy:
- Nawet pan nie wie, jak świetnie się czuję. Poszedłem do innego lekarza i on mnie wyleczył w ciągu jednej sesji.
- A jak on to zrobił?
- Kazał mi obciąć nogi od łóżka.

***************

Psycholog spotyka na klatce schodowej sąsiada. Ten mówi:
- Dzień dobry.
Psycholog myśli: co on chciał przez to powiedzieć?

***************

Mężczyzna, który wracał wieczorem do domu, został napadnięty przez chuliganów, brutalnie pobity i ograbiony. Leżał na chodniku cały we krwi. Drugą stroną ulicy szedł policjant. Popatrzył na leżącego i poszedł dalej. Po kilku minutach przechodziła grupa skautów, ale także nie zwróciła uwagi na pobitego. Podobnie było z przechodzącymi zakonnicami. Wreszcie pojawił się psycholog. Zobaczył leżącego, przyjrzał mu się i wykrzyknął:
- Mój Boże, ktokolwiek to zrobił, natychmiast potrzebuje pomocy!

***************

Psycholog do klienta:
- Muszę pana zmartwić. Pan nie ma kompleksów, pan naprawdę jest głupi.

***************

Z pamiętnika tresera:
Dzień pierwszy.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień drugi.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień trzeci.
Pies nasikał na dywan. Wsadziłem mu pysk w kałużę i wyrzuciłem przez okno.
Dzień czwarty.
Pies nasikał na dywan, wsadził pysk w kałużę i wyskoczył przez okno.

***************

Dwaj starzy przyjaciele spotykają się po długim czasie.
- Co słychać? – pyta pierwszy.
- A, nic dobrego – odpowiada drugi – Cierpię na moczenie nocne i nie wiem, co z tym zrobić.
- Wiesz co, tu niedaleko mieszka dobry psychoterapeuta. Spróbuj, może on znajdzie sposób.
Przyjaciele spotykają się po kilku miesiącach.
- No i co, byłeś u tego psychoterapeuty?
- Byłem i jestem Ci bardzo wdzięczny.
- Już się nie moczysz?
- Moczę, ale teraz jestem z tego dumny!

***************

Lekarz psychiatra do pacjenta:
- Zaraz, zaraz, nie rozumiem pańskiego problemu. Proszę zacząć od początku.
- A więc na początku stworzyłem Ziemię…

***************

Wielka amerykańska firma. Szef wzywa do siebie psychologa firmowego
- Johny. Doceniam to co robisz, ale pracoholików to ty zostaw w spokoju!

o Wowie

DOWCIPY O WOWIE

 

Nauczycielka (rok 1945) pyta dzieci:
- Dzieci kto i jak z was pomagał żołnierzom na fronciei?
Nastia:
- Wysyłałam na front tabakę i tytoń.
Masza?:
- Pomagałam mamie robić opatrunki.
Nauczycielka:
- Zuchy! Wowa a Ty:
- A donosiłem żołnierzom pociski!
- Wowa, to ty jesteś bohaterem dzisiejszego dnia! A czy Tobie podziękowali?
- Tak, powiedzieli mi „Sehr gut, Władimir!”

*******************

Szkoła. Lekcja. Nauczyciel: – A teraz Wowa do tablicy!
Wowa: – Iwanie Iwanyczu, ja się nie nauczyłem.
- Dlaczego?
- Wczoraj mojego brata wypuścili z więzienia, gdzie siedział 15 lat za zamordowanie nauczyciela.
- Myślisz, że mnie nastraszysz! Siadaj – cztery.

*******************

Na lekcji matematyki nauczyciel objaśnia zadania: „Schody powstającego w domu mają pięć prześwitów, każdy z których składa się z 20 stopni. Ile stopni trzeba przejść, by dostać się na ostatnie piętro?
- Wszystkie, – odpowiada Wowa.

*******************

Mama mówi szeptem:
- Wowa, twój dziadek bardzo chory, powiedz mu coś wesołego.
- Dziadku, chciałbyś, by na twoim pogrzebie grała wojskowa orkiestra?

*******************

Na lekcji botaniki. Nauczyciel pyta, jaki jest najlepszy czas na zbiór jabłek:
- Pietia: Sierpień.
- Tania: Wrzesień.
- Wowa: – Kiedy pies jest na łańcuchu.

*******************

Wowa, wróciwszy do domu po lekcjach:
- Tato, dzisiaj w szkole wywiadówka… Lecz tylko dla wąskiego kręgu.
- Dla wąskiego kręgu? Co to znaczy?
- Będzie tylko nauczyciel i ty…

*******************

Nauczycielka pyta u uczniów, kim oni zostać w kiedy dorosną.
Pietieńka: Będę lekarzem.
Koleńka: Będę kosmonautą.
Maszeńka: Będę mamą.
Wowa: Pomogę Maszeńce stać się mamą.

*******************

W klasie zachorowała nauczycielka. Wowie polecili odwiedzić ją. Następnego dnia Wowa wchodzi do klasy i ogłasza:
- Położenie – beznadziejne! Maria Wanna jutro przyjdzie do szkoły!

*******************

Wowa grozi mamie:
- Ach tak, ty nie chcesz kupić mi czekoladowych cukierków?! Dobra, to ja ciebie przy wszystkich będę nazywać babcią!

*******************

Nauczycielka młodszych klas uczy się dzieci fantazji i oryginalnego myślenia.
- Dzieci, pomyślcie, co by to mogło być: szare przy drodze?
- Betonowa ściana.
- Dobrze. Lecz jeszcze też być może i osiołek. A co to takiego duże i brązowe w polu?
- Krowa.
- Dobrze. Jednak również może być stóg starego siana… Na to Wowa z tylnej ławki szkolnej:
- Lub kupa gówna!
- Wowa, Ty zawsze głupoty mówisz!
- A może też coś zapytam?
- No, spróbuj…
- Co by to mogło być – kiedy to wkładam jest twarde, suche i proste, a kiedy wyciągam – miękkie, mokre i obwisłe? Nauczycielka, czerwona, szybko przecina klasę i daje Wowie dźwięczny policzek. Wowa (pocierając policzek):
- Dobrze. Ale to mogła być guma do żucia!

*******************

Nauczyciel zadał pracę na temat: „Gdybym był dyrektorem firmy”. Wszyscy starannie piszą, i tylko Wowa patrzy w okno.
- A ty dlaczego nie piszesz?
- Czekam na sekretarkę!

*******************

Wygoniła Marija Iwanowna Wowę z klasy. Idzie dyrektor:
- Wowa, dlaczego ty nie na lekcji?
- Nauczycielka po ojca posłała.
- A gdzie twój ojciec pracuje?
- W KC (Komitet Centralny)
- Nie musisz, Wowa, iść po ojca. Idź do klasy i powiedz, że ja z nauczycielką jeszcze pomówię! Wowa przychodzi do domu:
- Tato, ta twoja kotłownia centralna znowu mi skórę uratowała.

*******************

Nauczycielka pyta:
- Dzieci, co jeat najszybsze na świecie?
Dzieci:
„maszyna… samolot… rakieta”. Jeden wstaje i mówi:
- Najszybsze – to myśl. Stoję tu, a myślami mogę być na wsi u babci. I tu wstaje Wowa i mówi:
- Marja Iwanowna, według mnie, najszybsza – to jest biegunka. Nie zdążysz pomyśleć, i już pełne spodnie.

o Czapajewie

DOWCIPY O CZAPAJEWIE

 

Rankiem Czapajew wychodzi z burdelu.
- A pieniądze – krzyczy za nim dziewczyna.
- Rewolucjoniści pieniędzy nie biorą! – dumnie odparł Czapajew.

*******************************

Jedzie Czapajew w przedziale pociągu z dwiema damami.
- Niech pani nie kładzie jaj na srebro – radzi jedna z pań drugiej. – Od tego srebro matowieje.
- Trzeba się uczyć przez całe życie – powiedział Czapajew i przełożył papierośnicę z kieszeni spodni do marynarki.

*******************************

Czapajew rozmawiał z Roztową. W pewnym momencie poprosił o wybaczenie i wyszedł. Po chwili wrócił cały mokry.
- Deszcz? – spytała Roztowa.
- Nie, wiatr…

*******************************

Pewnego razu w pociągu Czapajew zdjął skarpety i powiesił na wieszaku.
- Czy pan, panie dowódco – spytał go Pietka – wymienia czasami skarpety?
- Tylko na wódkę!

*******************************

Czapajew dowiedział się, iż aby poznać dziewczynę, trzeba do niej swobodnie podejść, porozmawiać o pogodzie i przedstawić się.
Pewnego razu spotkał śliczną dziewczynę spacerującą z pudelkiem. Podszedł więc, z całej siły kopnął pieska i rzekł:
- Nisko leci. Chyba na deszcz… Nawiasem mówiąc, niech pani pozwoli się przedstawić: Czapajew jestem!

*******************************

Do otoczonego przez ,,białych” sztabu dywizji dociera furmanka. Wychodzi jej na spotkanie komisarz Furmanow. Powożąca kobieta schodzi z kozła, ściąga chustę i oczom zdumionego komisarza ukazuje się uśmiechnięty Pietka.
- Ale się zamaskowałeś! – cmoka z uznaniem Furmanow.
- Ja to jeszcze nic – mówi Pietka skromnie – wyprzęgajcie towarzysza dowódcę!

*******************************

Wzięto do niewoli oficera ,,białych” i żeby wymusić od niego zeznania, spito do nieprzytomności. Jednakże oficer ku rozpaczy Czapajewa nic nie mówi.
- Mam pomysł – odzywa się nagle Pietka. – Wszystko powie, jak jutro nie damy klina!
- Ależ ty jesteś potworem, Pietka… – szepnął z podziwem Czapajew.

*******************************

- Towarzyszu dowódco, otrzymaliśmy rozkaz, żeby zmniejszyć aparat…
- No cóż Pietka, aparat zmniejsz, ale wężownicę zostaw!

*******************************

Wspomina uczestnik wojny domowej, który ostatni widział Czapajewa.
- Płynie Czapajew przez rzekę Ural, ranny, słaby… Ale dowódca patrzy, a tu już ,,biali” podchodzą. Ognia! – krzyknął. Więcej Czapajewa nie widziałem…

*******************************

- Wy, towarzyszu dowódco – mówi Pietka – to czasem jak pień!
- A tak! Bywam twardy!

*******************************

- Nie przyjęli mnie na uniwersytet, towarzyszu dowódco. – żali się Pietka. – Zapytali, kto to Cezar. Powiedziałem im, że koń z piątego szwadronu…
- To nie twoja wina, Pietka – pociesza go Czapajew. – Gdy ciebie nie było, ja go do siódmego przeniosłem…

*******************************

W łaźni Pietka szoruje plecy Czapajewa.
- Towarzyszu dowódco, pokazała się koszula, której trzy lata temu szukaliśmy.

*******************************

Czapajew postanowił pomóc walczącemu Wietnamowi. W tym celu kazał Pietce zdobyć samolot. Niestety przyszło zadowolić się silnikiem. Umocowali silnik do płotu i wystartowali. Nagle pojawiły się ,,Fantomy”. Pierwszy, drugi, trzeci…
- Towarzyszu dowódco! – krzyczy Pietka. – Rąbnijcie go szabelką! Ileż razy mogę furtkę otwierać…

*******************************

Pietka otrzymał mieszkanie w Moskwie i zaprosił na ,,parapetówkę” Czapajewa.
- Dojedziecie 215 autobusem – tłumaczy.
O umówionej godzinie jednak Czapajew nie przychodzi. Mija następna i następna. Wreszcie Pietka po długich poszukiwaniach znajduje dowódcę na jednym z przystanków.
- 105, 106… – ponuro liczy Czapajew.

*******************************

Czapajew, Pietka i Anka czołgają się do okopu ,,białych”.
- Ech, Anka, ty chyba w cywilu baletnicą byłaś, takie masz ładne nogi – mruczy Pietka z podziwem w kierunku pełznącej przed nim dziewczyny.
- A ty Pietka – szepce zamykający zwiad Czapajew – chyba byłeś w cywilu traktorem! Taką bruzdę zostawiasz.

*******************************

Do umierającego Mao Tse Tunga przeniknął Fantomas i zdjął maskę.
- Ech, Pietka – rzekł Mao – rozrzucił nas los po świecie…

*******************************

- Kto wczoraj pił? – spytał Czapajew drużynę wyprężoną na placu apelowym.
Milczenie.
- Kto pił, pytam?!
- Ja – przyznał się Pietka po dłuższej chwili.
- Dobrze. Drużyna do musztry przystąp! A ty Pietka chodź, wypijemy klina…

*******************************

- Towarzyszu dowódco – pyta raz Pietka Czapajewa – czy wypilibyście litr wódki?
- A jakże!
- A wiadro?
- Oczywiście!
- A Jezioro Bajkał pełne wódki?
- Nie! – Dlaczego, towarzyszu dowódco?
- Nie starczyłoby ogórków!

*******************************

Czapajew i Pietka przepływają rzekę Ural. Czapajew używa tylko jednej ręki.
- Towarzyszu dowódco! – krzyczy Pietka. – Rzućcie walizkę, bo utoniecie!
- Nie mogę, tam są karty sztabu dywizji! Obydwie talie…

*******************************

W muzeum Rewolucji przewodnik demonstruje szkielet Czapajewa.
- A ten mały szkielecik obok, to kto? – pyta turysta.
- To Czapajew w dzieciństwie…

*******************************

- Ale brudne macie nogi, towarzyszu dowódco! Brudniejsze niż moje…
- Przecież jestem znacznie starszy, Pietka!

*******************************

Towarzyszu dowódco, golfsztrom zamarzł!
- Ile razy mam powtarzać, Żydów na zwiad nie posyłać!

*******************************

„Biali” wzięli do niewoli Czapajewa i Pietkę. Codziennie pytali Czapajewa o tajemnice wojskowe, wracał do celi strasznie pobity. Po tygodniu zaczął uderzać głową w ścianę.
- Towarzyszu dowódco, przestańcie – prosi Pietka – nie wystarczą ciosy „białych”?
- Ech, Pietka, nie rozumiesz… Ta cholerna skleroza!

*******************************

- Sierioża, zamknąłeś drzwi?
- Tak, panie poruczniku.
- Na klucz?
- Na klucz, panie poruczniku.
- Na dwa obroty?
- Tak, na dwa obroty, panie poruczniku.
- Idioto, my w namiocie jesteśmy!

o Artystach

DOWCIPY O ARTYSTACH I SZTUCE

 

Malarz chwali się krytykowi:
- Udało mi się namalować duży obraz.
Krytyk ogląda obraz, po czym stwierdza:
- Duży to on jest, ale się nie udało.

*************************

Pewien dyrygent w rozmowie stale mówił o sobie, o swoich koncertach i sukcesach. W pewnej chwili się zorientował i mówi:
- Ale przepraszam, ja tak ciągle o sobie. Porozmawiajmy o panu. Jak panu się podobał mój ostatni koncert?

*************************

- Pański scenariusz nie jest zły, tylko momentami nieco zagmatwany. Trzeba go tak poprawić, aby zrozumiał go każdy idiota.
- A które miejsca są dla pana nie zrozumiale?

*************************

Rozmowa kolegów:
- Podobno na występie obrzucono cię pomidorami?
- Niestety.
- Ale słyszałem, że były też oklaski?
- Tak, przy trafieniach.

Bajki

BAJKI

 

… żyła tam w jaskini straszna, nienasycona smoczyca. Jeśli nie byłeś odpowiednio obleczony w zbroję – nie uniknąłeś pożarcia. Ale jeszcze gorszy los spotykał tych obitych w blachę. Twardzieli błyszczących, wypolerowanych, gładziutkich, ledwo się zginających, z wielkimi hełmami… No i najczęściej drżących okrutnie, trzęsących się jak osika z przerażenia. A smoczyca ma wszak swoje potrzeby. Przychodzi taki, stoi i wibruje. Żal sobie nie wsadzić…

***************************

Jeśli drogę przebiegnie ci czarna babcia, czarna wnuczka, czarny Mruczek, czarna Kicia, czarna kurka, czarna gąska, czarny bociek, czarna żabka, a na ostatku kawka, też czarna, to znaczy, że dziadek zamiast rzepki wyciągnął kabel wysokiego napięcia.

***************************

Wilk i Czerwony kapturek leżą w łóżku, wilk ćmi papieroska, Kapturek ma moralnego kaca.
- Sama zaczęłaś – tłumaczy się wilk – tymi durnymi pytaniami: „a dlaczego masz to takie wielkie, dlaczego masz takie wielkie tamto”…

***************************

Wchodzi Pinokio do sklepu z artykułami erotycznymi i sado-maso. Pyta:
- Czy macie takie baaardzooo, ale naprawdę baaardzooo duuuże temperówki?

***************************

Królewna Śnieżka spotyka w lesie 3 krasnoludków.
- Kim jesteście?
- Siedmioma krasnoludkami!
- Ale przecież…
- Wiemy, wiemy…, mamy przejściowe problemy kadrowe.
- Co z resztą?
- Siedzą w Londynie pod zmywakiem.

***************************

- Babciu, opowiedz mi bajkę!
- W pewnym państwie była ogromna góra. Pośrodku tej góry ziała ogromna nora. A w norze tej był duży kryształowy pokój z dużym kryształowym łóżkiem pośrodku. I spała na tym łóżku zaczarowanym snem przepiękna księżniczka. I, by odczarować ją, powinien przybyć przepiękny książę i pocałować ją w usta…
Babcia milknie.
- No, no i jak, odczarowali ją?!
- Coś ty, wnusiu! Dożyła do siedemdziesiątki, ośmioro urodziła – a i tak się nie obudziła…

***************************

Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje wilk.
- Cześć wilku – krzyczy Czerwony Kapturek.
- Co jest, nie boisz się? – pyta wilk.
- A czego mam się bać?! Pieniędzy nie mam, a pieprzyć się lubię!

***************************

Spotyka Czerwony Kapturek w lesie wilka i wilk mówi:
- Podaj mi adres babci, to Cię pocałuję tam gdzie jeszcze nikt Cię nie pocałował!
Czerwony Kapturek odpowiada:
- No to chyba w koszyczek…

***************************

Dawno, dawno temu, w odległej krainie żyła sobie piękna, ale biedna dziewczynka. Mieszkała u wrednej macochy wraz z okrutnymi i brzydkimi siostrami. Musiała pracować jako służąca. Pewnego ranka na koniach przyjechali paziowie z zaproszeniem na bal, macocha jednak nie pozwoliła Kopciuszkowi pójść.
Kiedy cała rodzina poszła na bal, Kopciuszek został w domu aby sprzątać. Nagle pojawiła się śliczna wróżka, która wyczarowała dziewczynie suknię, karocę z dyń i konie ze szczurów. Piękny Kopciuszek pojechał na bal. Swoją urodą oczarowała księcia, który tańczył z nią całą noc. Jednak o północy czar pryskał, więc Kopciuszek musiał uciec z balu zanim z powrotem stałaby się zwykłą służącą. Książe biegł za nią, ale nie zdążył jej zatrzymać. Kopciuszek, biegnąc po schodach, zgubiła pantofelek. Następnego dnia zakochany we właścicielce bucika książę jeździł po mieście i wraz z paziami szukał dziewczyny o małych stopach. Złe siostry przymierzały pantofelek, ale miały za duże stopy. Wielkie było zdziwienie macochy, gdy okazało się, że bucik pasuje na nóżkę Kopciuszka. Książe bardzo ucieszył się i pytał:
- Kopciuszku, czemu tak wczoraj uciekłaś? Ja chciałem cię o coś poprosić…
- O co chciałeś prosić książę?
- Czy możesz mnie skontaktować z tym przystojniakiem, który powoził Twoją karetę?

***************************

Miał król trzy córki. Postanowił je za mąż wydać. Dał każdej po strzale. Wystrzeliła najstarsza. Strzała wpadła do banku, a jej mężem został bankier. Wystrzeliła środkowa. Strzała wpadła do biura, a jej mężem został biznesman. Wystrzeliła najmłodsza. Strzała wpadła w błoto. Podeszła młoda do bajora, patrzy a tam żaba. Standard. Od małego każdą królewnę uczą, co należy zrobić w takiej sytuacji. Nabrała powietrza w płuca i pocałowała żabę. Nic się nie stało. Nabrała powietrza w płuca i pocałowała jeszcze raz. Znowu bez efektu. Żaba mówi:
- Widocznie jestem mocno zaczarowany… Trzeba będzie possać…

***************************

A z pocałunkiem póki co zaczekamy – powiedział piękny książę
złażąc ze Śpiącej Królewny.

***************************

Ciało Pinokia leżało na ziemi, a nad nim w złowieszczym kluczu krążyły dzięcioły.

***************************

Czerwony kapturek – gryps

Dygała krasnaja kanila przez las na chawirke do babki Jareckiej. Taschała ze sobą pół bańki maryśki i słomiaka szpachlówy. Przylukał ją git wilk multirecydywa. Trzmychnął za drapaka i taki jej bajer wali:
-Gdzie się bujasz, lala?
-Ano stary wapniak wypchnął mnie z kwadrata abym Jareckiej szamańska zatachała.
Wilk oblukał kaniole szpulasa po sitwie na chawire, obszamał Jarecką, pierdolnął się na kojo i komarunek świruje. Wtem wchodzi Czerwonka.
- Babciu, kto Ci takie gały obsztalował?
- A żebym lepiej mogła filować!
Obszamał Czerwonke i dalej komaruje. Wtem wchodzi Gajowy z giwerą na ramieniu, pierdolnął wilkowi fest sznyta na samarze, wydobył Jarecką i Czerwonke i razem batlącha obalili.

***************************

Czerwony Kapturek po hiphopowemu

Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscowke do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kieszeniach troche bakania i jakis szamunek. Wyczail ja wilk wypas i scieme jej z klatki odstawia:
- Elo sztuka. Gdzie sie idziesz ustawic?
- Wybilam sie z chawiry i hetam sie z tym towarem do starej ojca.
Wilk skumal akcje w moment i miedzy blokami skret na miejscowke do starej Jareckiej wylukal, a po drodze zdazyl jeszcze bucha sciagnac z writerami. Wpierdolil Jarecka, kabone jej z szuflad powyjmowal, co by na ziolo starczylo. Jebnal sie na wyro i scieme odstawia. Moment i laska w czerwonej bluzie tez ustawia sie na miejscowce. Patrzy na babke i nie czai wszystkiego:
- Babka, melanz jakis byl, ze uszy i oczy troche przyduze masz, czy to moze ja za duzo smazylam?
A wilk zajawke juz taka zlapal, ze opierdolil w moment Kaptura i faze na wyrze dalej odstawia. Nagle psy wbily sie do chawiry Jareckiej i w moment skatowaly wilka za odstawianie nielegalu. Klime z podworka zdazyl jeszcze pozdrowic, ‘HWDP’ krzyknal i zszedl ze swiata z rozpierdolonym bebnem. Psy Kaptura i Babke wywlekly z bebechow i razem z wilka towaru po kresce sciagneli.

***************************

Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie księżniczka. Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą się brzegom nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła księżniczce na kolana i powiedziała: – Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła wiedźma rzuciła na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy abym znów stał się młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka, weźmiemy ślub i będziemy razem z moją matką gospodarować w tym zamku. Tam będziesz przygotowywać mi posiłki, prać moje ubranie, rodzić mi dzieci, i będziemy żyli długo i szczęśliwie…
Tego wieczoru, przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i sosem śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała:
- No k..wa, nie sądzę…
I dalej przewracała skwierczące na patelni żabie udka w panierce.

***************************

ZADANIE
Napięcie skuteczne pomiędzy powiekami śpiącej królewny jest równe U.
Królewna śpi już n lat wydając k oddechów na minutę. W pewnej chwili t, w nieskończenie małym przedziale czasu dt, wpada przez okno wiązka
monochromatycznego światła wywierająca ciśnienie p na powieki królewny.
Jakie przyrządy optyczne powinny ustawić krasnoludki na drodze promienia, by obudzić królewnę, jeżeli po l sekundach młody, uziemiony książę o potencjale V, zaczyna wirować wokół jej łoża, składając na jej ustach o napięciu powierzchniowym s, x pocałunków o mocy P każdy?
Klamra w pasie księcia to złącze p-n.

***************************

Przychodzi krasnoludek do apteki i mówi:
- Poproszę tabletkę na żołądek.
- Zapakować?
- Nie poturlam.

***************************

Przyjeżdża na stacje benzynowa krasnoludek swoim malutkim samochodzikiem i mówi:
- Poproszę dwie kropelki benzyny.
A na to sprzedawca:
- I co, może jeszcze pierdnąć w oponki.

***************************

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami i siedmioma lasami, mieszkała królewna i mówiła: Ja, to cholera mam wszędzie tak daleko!

***************************

Małgosia mówi do Jasia:
- Wczoraj widziałam w lesie krasnoludka, który stał na głowie i pił kozie mleko. Nie wydaje ci się to dziwne?
- To rzeczywiście dziwne, bo niby skąd w lesie wzięło się kozie mleko?…

***************************

Krasnoludki idą przez las. W pewnej chwili widzą, jak wilk napada na Czerwonego Kapturka.
- Pomóżmy tej dziewczynce! – mówi jeden z nich.
- Dlaczego? Przecież nie jesteśmy z tej bajki!

***************************

Jasio pyta tatę:
- Dlaczego Królewna Śnieżka trafiła do domu wariatów?
- Nie wiesz? To znajdź mi taką drugą dziewczynę, która wytrzyma z siedmioma kawalerami na raz!

***************************

Usiadła czarownica na Pinokia nos i mówi:
- Pinokio kłam, kłam!

***************************

Zaczail sie wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszla wilk rzucił się na nią…. i ją zgwałcił. Spodobało mu się, to ją zgwałcił jeszcze raz, i jeszcze raz.
Po kilku następnych razach pada wycieńczony obok Kapturka. Czerwony Kapturek unosi się na łokciach i spokojnie pyta:
- Wilku, masz ty chociaż zaświadczenie, że nie jesteś chory na aids?
- Pewnie, że mam!
- No to możesz je podrzeć…

***************************

Idzie Czerwony Kapturek przez las i spotyka Wilka, który siedzi w krzakach…
- Dlaczego ty masz takie wielkie, wybałuszone oczy?
- A co nie widzisz, że sram!!!

***************************

Zaczaił się wilk na czerwonego kapturka. Gdy dziewczynka nadeszła wilk rzucił się na nią. Zaczęła się kotłowanina. Wilk połamał jej rower, zniszczył koszyk. Wtem z krzaków wyszedł niedźwiedź.
- Te wilk. Co ty robisz?
Wilk się przestraszył, zaczął wymyślać jakieś wymijające odpowiedzi.
- Natychmiast poskładaj wszystko do kupy, pospawaj rower i puść kapturka – rozkazał niedźwiedź.
Wilk chcąc, niechcąc zrobił co mu niedźwiedź kazał. Na drugi dzień sytuacja się powtórzyła. Znowu wilk napadł na kapturka, połamał jej rower itd. I znowu pojawił się niedźwiedź, kazał wilkowi zrobić porządek, pospawać rower i puścić kapturka. Na trzeci dzień wilk sobie myśli. Jak się zaczaję to znowu pojawi się ten przygłupi niedźwiedź. Pójdę od razu do babci, zjem ją i tam zaczekam na kapturka. Tak też uczynił. Kapturek zajechał(a) pod domek babci i weszła do środka. Patrzy i mówi:
- Babciu dlaczego masz takie duże, czerwone oczy ?
- A jakie mam mieć po dwóch dniach spawania bez okularów ochronnych ?

o Wiośnie

DOWCIPY O WIOŚNIE

 

Sekretarka wchodzi do gabinetu:
- Panie dyrektorze, wiosna przyszła!
- Niech wejdzie!

********************************

Rozmawia dwóch kumpli:
- Popatrz Staszek, wiosna przyszła, ptaki świergolą, dzień w końcu dłuższy, wszystko kwitnie i spod ziemi wychodzi! – mówi jeden.
- Przestań! Miesiąc temu teściową pochowałem…

********************************

Mąż do żony:
- Wiosna przyszła, taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłóg. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód…

********************************

Rudy kocur z trudem przebijający się przez zaspy, z wysiłkiem odrywając swoją zmrożoną męskość od lodu krzyczy na całe gardło:
- No i kurwa gdzie?! Pytam was – gdzie jest ta pierdolona wiosna do kurwy nędzy? Co za pojebany kraj?! Gdzie dziewczyny, przebiśniegi, świergolenie skowronków?! Choćby ćwierkanie wróbli, choćby krakanie wron – gdzie to kurwa wszystko jest?! A odwilż kiedy wreszcie przyjdzie? Śnieg z nieba napierdala jakby ich tam w górze pojebało… Niby ponoć wiosna już jest, kurwa – łgarstwo i oszustwo na każdym kroku, kurwa …
A ludzie słysząc kocie krzyki uśmiechają się do siebie i mówią łagodnie:
- Słyszysz jak się drze? Wiosna idzie… Kotów nie oszukasz…

********************************

Wiosna, las, ptaszki. Gawędzi student (po nieudanej sesji) z dziewczyną:
- Nie wiem, co się ze mną dzieje? Chciałbym ulecieć daleko – daleko, schować się głęboko – głęboko, zaszyć się gdzieś cicho – cicho. Czyżby to miłość?
- Nie, kolego. To zaczął się wiosenny pobór do wojska.

********************************

Zima. Dwa jelenie stoją na paśniku i żują ospale siano nałożone tu przez gajowego. W pewnej chwili jeden z jeleni mówi:
- Chciałbym, żeby już była wiosna.
- Tak ci mróz doskwiera?
- Nie, tylko już mi obrzydło to stołówkowe jedzenie!

o ZSRR

DOWCIPY O ZSRR

 

Grisza kupił sobie nowe auto. Przyjechał nim pod dom i zaparkował na ulicy, tuż pod swoim oknem. Rano gdy tylko wstał, idzie do okna, patrzy – a tu po aucie ani śladu! Biegnie zgłosić kradzież na milicję. Dyżurny milicjant wysłuchuje Griszkę, drapie się po głowie i pyta:
- Popatrzcie obywatelu na tę ścianę, tam nad drzwiami. Co widzicie?
- No, obraz widzę, Włodzimierza I. Lenina – mówi Grisza.
- A co jeszcze na tym obrazie widzicie? Przyjrzyjcie się dokładnie.
- No… towarzysz Lenin w otoczeniu swoich najbliższych przyjaciół – Grisza zaczyna tracić pewność siebie.
- Właśnie! Co jeszcze widzicie? Co towarzysz Lenin trzyma w ręce?
- No… czapkę trzyma…
- Pewno że czapkę! To teraz pomyślcie sami: towarzysz Lenin, w otoczeniu swoich najlepszych przyjaciół, ale na wszelki wypadek czapkę dzierży mocno w swoich dłoniach! A wy tu obywatelu, to swoje nowe piękne auto, ot tak pod oknem… na ulicy!

*************************

Druga wojna światowa. Zwiadowcy radzieccy złapali niemieckiego czołgistę. Jeniec został doprowadzony do sztabu w celu przesłuchania. Powstał jednak mały problem, gdyż nikt w dowództwie nie znał języka niemieckiego. Wtedy oficer polityczny, który skończył sześć klas przykołchozowej szkoły pod Władywostokiem i uczył się tam angielskiego, postanowił przesłuchać Niemca w tym właśnie języku. Na początek upewnił się, że wróg również zna angielski :
- Du ju spik inglisz ? – zapytał
- Yes I do – odpowiedział Niemiec
- Łot is jor nejm ? – zadał pytanie politruk
- My name is Gerhard Schmidt – powiedział jeniec
Oficer radziecki trzasnął go pięścią w twarz i wykrzyczał :
- Łot is jor nejm ?
- My name is Gerhard Schmidt – wyjęczał przestraszony niemiecki żołnierz
Trzask. Następny cios w twarz.
- Łot is jor nejm ? – wrzasnął czerwony ze złości Rosjanin
- My name is Gerhard Schmidt – zakrwawionymi ustami wyszeptał Niemiec.
Trzask
- Ja się ciebie ku*wa pytam ile macie czołgów.

*************************

Działo się to w czasach, kiedy władza radziecka zaciekle zwalczała religię jako opium dla ludu i zabobon. Nauczycielka na lekcji oznajmiła dzieciom, że Bóg nie istnieje, więc nie muszą sobie nim zawracać głowy. Jako praktyczny dowód zaproponowała:
- Wszystkie dzieci robią figę i unoszą rączki do góry. Zobaczycie, że się nic nie stanie, bo nie ma Boga!
Wszystkie dzieci z wyjątkiem jednego posłusznie podniosły rączki.
- A ty czemu, Abramku, nie zrobiłeś figi?
- Bo to jest tak, proszę pani. Jeśli Boga nie ma, to komu ja tę figę pokazuję? A jeśli jest – to po co sobie psuć stosunki?

*************************

Władze rosyjskie postanowiły wydać Czukczom dowody osobiste.
Do takich dowodów potrzeba naturalnie zdjęć. Jedynemu fotografowi na Czukotce szybko się robota znudziła i stwierdziwszy, że i tak wszyscy jednakowo wyglądają, doszedł do wniosku, że wystarczy sfotografować jednego, a wszystkim pozostałym robić odbitki z tego jednego negatywu.
Wszystko szło pięknie do momentu, kiedy jeden z Czukczów zgłosił reklamację:
- To nie moje zdjęcie!
- No jakże nie twoje? Twoje! Twoja morda!
- Morda moja, kufajka nie moja!

*************************

Czasy breżniewowskie W ZSRR. Na akademii z okazji którejś tam rocznicy Rewolucji konferansjer zapowiada występ międzynarodowego kwartetu smyczkowego:
- Przed Państwem zespół imienia Przyjaźni Narodów w składzie: Filipienko – Ukraina, Ajrapietrian – Uzbekistan, Musriepow – Armenia, Rabinowicz – skrzypce.

*************************

Moskwa, rok 1967. Do wielkiego, czerwonego plakatu z napisem: „Już 60 lat komunizmu w Związku Radzieckim” podchodzi student i wyciągniętym z kieszeni kawałkiem węgla drzewnego dopisuje: „I chwat’it’!” („I wystarczy”). Dosłownie po kilku sekundach dopada go dwóch dziwnych panów i bez ceregieli pakują go do czarnej wołgi. Nazajutrz zaczyna się rozprawa sądowa. Sędzia pyta:
– Tawariszcz studient, skażitie nam, skolko wam liet?
Student odpowiada:
– Dwadcat’ czetyrie.
Sędzia kiwa głową i stwierdza:
– Nu, i chwat’it.

*************************

II wojna światowa. Marszałek Żukow wychodzi z gabinetu Stalina zdenerwowany, na korytarzu zaklął i mruknął „A to skurwysyn wąsaty!”. Ale przed drzwiami stał oficer ochrany i zareagował natychmiast pytając:
- Co powiedzieliście towarzyszu?
Żukow na to, że nic.
- No to wrócimy do gabinetu tow. Stalina i wyjaśnimy sprawę – powiedział oficer.
Wrócili więc i oficer melduje:
- Towarzyszu Stalin, ja będąc na służbie usłyszałem jak marszałek Żukow powiedział „A to skurwysyn wąsaty!”.
Stalin popatrzył na Żukowa i zapytał:
- Kogo mieliście na myśli towarzyszu?
Żukow natychmiast odpowiedział:
- Jak to kogo, Hitlera!
Wtedy Stalin popatrzył przeciągle na oficera ochrany i zapytał:
- A wy towarzyszu, kogo mieliście na myśli?

*************************

Sowiecki cyrk państwowy numer 17 nie ma powodzenia. Trybuny świecą pustkami. Dyrektor wpada na genialny pomysł: ogłasza, że gwoździem przedstawienia będzie rewelacyjny numer specjalny, a komu się on nie spodoba, dostanie zwrot dziesięciokrotnej ceny biletu. Publiczność szturmuje kasy, bilety są wyprzedane na miesiąc naprzód.
Podczas pierwszego przedstawienia dyrektor zapowiada:
- A teraz nasz numer specjalny. Komu się nie spodoba, otrzyma w kasie dziesięciokrotną cenę biletu. Towarzysze, orkiestra naszej bohaterskiej KGB odegra Międzynarodówkę.

*************************

Komitet partyjny powołał Salomona Rabinowicza na dyrektora burdelu. Ale Rabinowicz odmówił. Na pytanie sekretarza:
- Dlaczego?
Odparł:
- Wiem, jak to będzie. Przydzielicie mi 10 panienek. Dwie zostaną odkomenderowane do pracy partyjnej, dwie do Konsomołu, dwie do związków zawodowych, dwie do pomocy przy żniwach i dwie na kursy szkoleniowe. Zostanę sam i wtedy powiecie: „Rabinowicz, kładź się i wykonuj plan”.

*************************

Towarzyszka Jegorowa poskarżyła się w organizacji partyjnej, że jej mąż nie wypełnia obowiązków małżeńskich. Sekretarz wzywa Jegorowa i pyta – dlaczego?
- Towarzyszu sekretarzu, po pierwsze jestem impotentem…
- Nie, towarzyszu Jegorow, po pierwsze jesteście komunistą.

*************************

- Słyszałeś, że profesor Miedwiediew wynalazł metodę przedłużania życia ludzkiego do 150 lat?
- No, teraz to dopiero będą wyroki!

*************************

Kazano uczniom przynieść po dziesięć rubli na fundusz Komunistycznej Partii Etiopii.
- Ojciec powiedział – wytłumaczył się Wowa, który pieniędzy nie przyniósł – że w Etiopii nie ma partii komunistycznej!
Po miesiącu znów kazano przynieść dzieciom po dziesięć rubli na fundusz władzy ludowej w Etiopii.
- Ojciec powiedział, że w Etiopii nie ma władzy ludowej – rzekł Wowa, który znów nie przyniósł pieniędzy.
Po pewnym czasie ponownie kazano przynieść po dziesięć rubli na głodujących w Etiopii.
- Ojciec powiedział – stwierdził Wowa, kładąc na stolik trzydzieści rubli – że jeśli w Etiopii głodują, to jednak jest tam i partia komunistyczna i władza ludowa…

*************************

Rabinowicza wyrzucono z partii za trzy skandaliczne wydarzenia:
1. Kiedy sekretarz rejonowej organizacji partyjnej zaszedł do gabinetu Rabinowicza, zauważył tam dwa portrety: Chruszczowa i Breżniewa.
- Dlaczego do tej pory nie zdjęliście tego durnia?!
- Którego? – spytał Rabinowicz.
2. Zobaczywszy pompatyczny pogrzeb członka Biura Politycznego Rabinowicz powiedział:
- Co za rozrzutność! Ja bym za te pieniądze całe Biuro pochował!
3. Sekretarz zapytał Rabinowicza, dlaczego nie był na ostatnim zebraniu partyjnym. – Żebym wiedział – odpowiedział Rabinowicz, – że to jest ostatnie zebranie, to całą rodzinę bym przyprowadził!

*************************

Urzędnik przyszedł do pracy pięć minut wcześniej – posadzili go za szpiegostwo. Przyszedł do pracy pięć minut później – posadzili go za sabotaż. Przyszedł więc do pracy z dokładnością do sekundy – posadzili go za antysowiecką propagandę, miał szwajcarski zegarek…

*************************

W kremlowskim gabinecie Breżniewa trwa narada dotycząca problemów kosmonautyki.
- Amerykanie niestety wyprzedzili nas – stwierdził Breżniew – wylądowali na księżycu. My musimy polecieć na słońce!
- A nie spłoniemy? – spytał któryś z kosmonautów.
- Nie trzeba się martwić – odparł Breżniew. – Pomyśleliśmy o wszystkim. Polecicie nocą..

*************************

Student nie zdał egzaminu, ponieważ nie potrafił wytłumaczyć różnicy między gospodarką socjalistyczną a kapitalistyczną.
- Nie martw się – pociesza go ojciec – jeden z moich kolegów potrafił wytłumaczyć tę różnicę i już z egzaminu nie powrócił…

*************************

Amerykańscy archeolodzy odkryli nową piramidę w Egipcie i odkopali tam mumię faraona. Nie mogli jednak ustalić kim był zmarły, bowiem mumia nie była zbyt dobrze zachowana. Zadzwonili wiec po pomoc do Związku Radzieckiego. Następnego dnia przybyli z Moskwy Sasza i Wania. Poprosili tylko o 2 godziny czasu na rozwiązanie tego problemu. Po tym czasie dwaj oficerowie radzieckiego wywiadu wychodzą do prasy i oświadczają:
- Ramzes XVIII!
A Amerykanie na to:
- Jak się to wam udało?
A Ruscy:
- Jak to jak? Przyznał się!

*************************

- Towarzysze, kto za, może opuścić ręce i odejść od ściany.

*************************

Żony dygnitarzy chwalą się mężami.
- Mój jest zastępcą naczelnika wydziału od deputowanych.
- A mój co roku jeździ za granice. W Kominternie pracuje jako Chińczyk…

*************************

Złodzieje włamali się do jakiegoś budynku. Rozglądają się, a tu nic nie ma. – Niech to diabli wezmą! – zaklął jeden. – Chyba trafiliśmy na sklep.

*************************

Z okazji setnej rocznicy urodzin Lenina powstał projekt zniesienia w Związku Sowieckim kar i zastąpienia ich nagrodami. I tak za lekkie przestępstwo proponowano nagrodę III stopnia – pobyt w Celi Lenina. Za cięższe – nagrodę II stopnia – wycieczkę Szlakiem Lenina po Syberii. Za najcięższe zbrodnie przewidziano nagrodę I stopnia – osobiste spotkanie z Leninem.

*************************

W siedzibie towarzystwa „Pamiat” dzwoni telefon.
- Tu Rabinowicz, czy to prawda, że Żydzi sprzedali Rosję?
- Prawda, ty żydowska mordo! Jeszcze coś?
- A gdzie mogę dostać swoją dolę?

*************************

W jednym z nowych mińskich sklepów postawiono na estetykę.
- Zawińcie z łaski swojej kilogram mięsa – prosi klient.
Ekspedientka w olśniewająco białym chałacie wydobywa wspanialej jakości papier i mówi do klienta z czarującym uśmiechem:
- Proszę podać mięso!

*************************

W 1965 roku mieszkańcy Odessy zwrócili się z prośbą do KC KPZR: Przywróćcie Chruszczowa. Lepiej żyć dziesięć lat bez chleba, niż rok bez dowcipów!

*************************

Stoi kolejka przed sklepem.
- Kto temu winien? – niecierpliwi się jeden z czekających.
- Jak to kto? Chruszczow! – odpowiada stojący z tyłu.
- Pójdę i dam mu w mordę! Niech pan pamięta, że stoję przed panem!
Wrócił po godzinie.
- No i co? Dał pan?
- Nie, tam kolejka jeszcze większa…

*************************

Statki kosmiczne „Sojuz” i „Apollo” lecą nad ZSRR.
- Jaki pęd do nauki przejawia naród sowiecki – mówi kosmonauta amerykański z uznaniem – patrzą na nas chyba miliony teleskopów.
- Nie – odpowiada Rosjanin – oni tylko piją z gwinta…

*************************

Spytano Chruszczowa, czy są w Związku Sowieckim złodzieje?
- Nie ma – odpowiedział Chruszczow. – Tu wszystko jest dobrem narodowym!

*************************

Spytali Iwanowa po śmierci, czy woli iść do pieklą, czy do nieba. Postanowił sprawdzić. Zachodzi do nieba, a tam zbawieni siedzą na ławeczkach, a Aniołowie czytają im gazety. W piekle zaś pili, grali w karty, kręciły się rozebrane dziewczęta. Wybrał piekło. Zaraz doskoczyło dwóch diabłów i pociągnęli go na rozgrzaną patelnię. – Dlaczego?! – wrzasnął – Pokazywaliście co innego!
- To był tylko punkt agitacyjny!

*************************

Socjalizm, komunizm i kapitalizm umówili się na spotkanie. Kapitalizm i komunizm czekają w umówionym miejscu. Wreszcie wpada socjalizm i mówi:
- Przepraszam za spóźnianie, ale stałem w kolejce po mięso.
- A co to jest kolejka? – pyta kapitalizm.
- A co to jest mięso? – pyta komunizm.

*************************

Siedem cudów władzy sowieckiej:
1. Nie ma bezrobocia, ale nikt nie pracuje;
2. Nikt nie pracuje, ale plan wykonany;
3. Plan wykonany, ale nie można nic kupić;
4. Nie można nic kupić, ale wszędzie kolejki;
5. Wszędzie kolejki, ale kraj na progu dobrobytu;
6. Kraj na progu dobrobytu, ale wszyscy niezadowoleni;
7. Wszyscy niezadowoleni, ale głosują na władzę sowiecką.

*************************

Rok 1940:
- NKWD? Mój sąsiad żre kawior!
- Już jedziemy!
Rok 1970:
- KGB? Mój sąsiad żre czerwoną rybę!
- Już jedziemy!
Rok 2000:
- Policja? Mój sąsiad coś żre!

*************************

Przyjechał Eisenhower z wizytą do Moskwy. – Jak wam się tutaj podoba? – pyta go Chruszczow. – Są kraje biedniejsze, to prawda – przyznał Eisenhower – ale tylu pijaków na ulicach, to chyba nie ma nigdzie na świecie!
- Chętnie bym się o tym przekonał w Waszyngtonie – odparował Chruszczow.
- Przyjedźcie więc! Każdego spotkanego pijaka możecie zastrzelić!
Chruszczow wziął służbowy pistolet i udał się w podróż do Stanów Zjednoczonych. Chodzi po ulicach i nadziwić się nie może, nigdzie pijaków! W końcu po dwóch godzinach znalazł jednego. Zastrzelił go z satysfakcją i powrócił do Moskwy.
Rano sekretarz czyta mu prasę z całego świata.
- Jak donosi? Washington Post: Wczoraj w godzinach wieczornych łysy gangster zastrzelił sowieckiego dyplomatę…

*************************

Przyjechał Chruszczow do kołchozu i wpadł do dołu z kiszonką.
- Nie mów nikomu – prosi pomagającego mu kołchoźnika – że tu wpadłem.
- A wy nie mówcie, Nikito Sergiejewiczu – prosi kołchoźnik – że to ja was wyciągnęłem!

*************************

Przychodzi Iwanow do sklepu
- Mięsa nie ma?
- U nas nie ma ryb. Mięsa nie ma w sklepie obok.

*************************

odczas wizyty w Stanach Zjednoczonych Chruszczow zwiedza wzorowe gimnazjum. Właśnie trwa lekcja religii.
- Kim byli Adam i Ewa? – pyta znienacka jednego z uczniów.
- Rosjanami!
- Dlaczego? – ciekawi się Chruszczow.
- Nie dość, że byli goli i bosi, to jeszcze kradli jabłka…

*************************

Podczas subotnika (sobotniego czynu społecznego) jeden mężczyzna kopie dołki, a drugi zasypuje.
- Co robicie? – pyta przechodzień.
- Trzeci miał sadzić drzewka, ale nie przyszedł.

*************************

Po przemówieniu Breżniew krzyczy na swojego sekretarza.
- Zamawiałem wystąpienie na piętnaście minut, a to trwało całą godzinę!
- Leonidzie Iliczu – tłumaczy sekretarz – tam były cztery egzemplarze…

*************************

Oficer NKWD przeprowadza inspekcję w podległej jednostce. W podziemiu koszar widzi trzy trupy. Pyta więc po kolei:
- Ten, co?
- Zmarł, bo zjadł trujące grzyby.
- A ten?
- Także zjadł trujące grzyby.
U trzeciego widzi w głowie dziury od kul. Pyta zatem:
- A temu, co się stało?
- Nie chciał jeść trujących grzybów.

*************************

Nocny koszmar Breżniewa: na Placu Czerwonym siedzą Czesi i jedzą macę pałeczkami…

*************************

Nixon zapytał Pana Boga, kiedy w Stanach Zjednoczonych skończy się bezrobocie. Dowiedziawszy się, że za pięćdziesiąt lat, zasmucił się.
- Nie dożyję… – mruknął.
Breżniew zapytał Pana Boga, kiedy w Związku Sowieckim nastąpi dobrobyt.
- Nie dożyję… – mruknął Bóg.

*************************

Nixon i Breżniew lecą nad Związkiem Sowieckim. Nixon ze zdumieniem dostrzega baraki z antenami telewizyjnymi.
- Wyprzedziliście nas – mówi. – Nas, jeszcze nie stać na zakładanie telewizji w chlewach…

*************************

Nauczycielka czyta na głos bajkę Kryłowa: Kiedyś wronie dał Bóg kawałek sera…
- To istnieje Bóg? – spytał jeden z uczniów.
- To istnieje ser? – spytał inny.

*************************

Na zjeździe KPZR Breżniew otrzymuje kartkę z pytaniem: Leonidzie Iliczu, dlaczego w kraju nie ma mięsa? Odpowiada:
- Kroczymy do komunizmu milowymi krokami! Niestety, bydło za nami nie nadąża…

Na wystawie wisi obraz „Lenin w Poroninie”. Przedstawia szałas, z którego wystają dwie pary gołych nóg – męska i żeńska.
- Nogi należą do Dzierżyńskiego i Krupskiej – wyjaśnia przewodnik.
- A gdzie Lenin?
- W Poroninie!

*************************

Na posiedzeniu Biura Politycznego Breżniew ruga swoich kolegów, że coraz bardziej zmieniają się w grupę starców trawionych amnezją. Przytacza dowód: – Kilka dni temu, gdy w czasie pogrzebu tow. Pelsze zagrała orkiestra, tylko ja poprosiłem wdowę do tańca.

*************************

Na czym polega wyższość systemu sowieckiego? Przezwycięża on trudności o jakich się innym systemom nawet nie śniło!

*************************

Milicjant przyprowadził do komisariatu młodą parę.
- Towarzyszu komendancie, obchodzę park i widzę: oni pod krzakiem j… się!
- Nie j… się, Prochorow, tylko spółkują!
- Tak i ja, towarzyszu komendancie, z początku sądziłem, ale podchodzę bliżej, patrzę: j… się!

*************************

Lenin i Łunaczarski odwiedzili w 1920 roku wystawę malarzy futurystów.
- Nic nie rozumiem – powiedział Lenin.
- Nic nie rozumiem – przyznał też Łunaczarski.
To byli ostatni sowieccy przywódcy, którzy nie znali się na sztuce.

*************************

Inspektor Wydziału Wiz i Rejestracji odradza uczonemu Żydowi emigrować do Izraela.
- Pracę ma pan dobrą, mieszkanie wygodne. Czego jeszcze panu brakuje?
- Ja sam to bym nie wyjeżdżał, ale małżonka nalega…
- No przecież to pan jest mężczyzną! Nie może pan przekonać żony?
- Ale rodzice małżonki też chcą jechać…
- No to niech wszyscy jadą, a pan niech zostaje!
- Ale ja jestem jedynym Żydem w rodzinie…

*************************

Idzie pijak przez Plac Czerwony i krzyczy:
- Niech żyje towarzysz Chruszczow! Niech żyje towarzysz Chruszczow!
- Co wy, towarzyszu – zwraca mu ktoś uwagę – nowy kult jednostki propagujecie?!
- Niech żyje towarzysz Chruszczow! – krzyczy dalej pijak. – Za moją emeryturę!

*************************

Idzie Iwanów przez Plac Czerwony w jednym bucie.
- Zgubiliście? – pyta go milicjant.
- Nie, znalazłem!

*************************

Gorbaczow rozpoczynając pierestrojkę, obiecał każdemu obywatelowi mieszkanie do 2000 roku. Nie wiadomo tylko czy od narodziny Chrystusa, czy od rozpoczęcia pierestrojki…

*************************

Gdy już kierownictwo czechosłowackie w sierpniu 1968 roku opuściło Moskwę, Breżniew rozmarzył się.
- Ale piękny zegarek miał Dubczek – mówi do Kosygina.
- Pokaż!

*************************

Dzierżyński telefonuje do Lenina.
- Włodzimierzu Iliczu, kiedy rozstrzeliwać, po obiedzie czy przed?
- Koniecznie przed obiadem! A obiady oddajcie dzieciom. Dzieci robotników głodują!

*************************

Do Lenina przybył wysłannik.
- Dzień dobry towarzyszu, usiądźcie, wy oczywiście biedniak?
- Chyba nie, Włodzimierzu Iliczu, mam konika… – Aha! Średniak?
- Jakby to powiedzieć, Włodzimierzu Iliczu, jadam codziennie i dzieci też… – Aha! To jesteście kułakiem! Feliksie Edmundowiczu, rozstrzelać towarzysza!

*************************

Do gabinetu Lenina wchodzi sekretarka.
- Włodzimierzu Iliczu na wasze nazwisko przyszła paczka z Czerwonego Krzyża..
- Dzieciom! Wszystko dzieciom!
- Ale, towarzyszu, tam są prezerwatywy…
- Przekłuć i oddać mienszewikom!

*************************

Dlaczego Chruszczow przedkłada hodowlę świń nad hodowlę owiec? Owce są przeżytkiem. Do dziś beczą: Beeeee-ria! Beeeee-ria! Świnie zaś wspierają partię i rząd: Chnru-szczow! Chrrru-szczow!

*************************

Delegacja robotników sowieckich zwiedziła w Stanach Zjednoczonych zakład samochodowy.
- Do kogo on należy? – pyta jeden z robotników.
- Do Forda!
- A czyje są te samochody na parkingu?
- Robotników!
Po jakimś czasie przyjechała z rewizytą delegacja amerykańska.
- Czyj to zakład? – zapytali na wstępie.
- Robotników!
- A czyj samochód stoi przed bramą?
- Dyrektora…

*************************

Ciemną nocą przed dom podjeżdża samochód na zgaszonych światłach. Po chwili ktoś zaczął wyłamywać drzwi. Przerażony gospodarz pali książki i notatki.
- Przestań palić – rozlega się głos zza drzwi. – To nie rewizja. Przyjechaliśmy porabować!

*************************

Chruszczow założył się z Kennedy’m kto będzie szybszy na 100 metrów . Jako młodszy, bardziej wysportowany wygrał Kennedy.
Na drugi dzień „Prawda” napisała: „Serce Narodu Radzieckiego Towarzysz Chruszczow zajął zaszczytne drugie miejsce, Kennedy zaś był przedostatni”.

*************************

Chruszczow zajeżdża do kołchozu i po ojcowsku rozmawia z kołchoźnikami.
- No to jak żyjecie? – zażartował Chruszczow.
- Dobrze żyjemy! – zażartowali kołchoźnicy.

*************************

Chruszczow wysłał nowy gatunek kiełbasy do analizy za granicę. Wkrótce nadeszła odpowiedź: Szanowny panie Chruszczow, z przyjemnością zawiadamiamy, że w pańskim kale glist nie wykryliśmy…

*************************

Chruszczow wrócił ze Stanów Zjednoczonych w złym humorze.
- Niedobrze – mówi do Mikojana – Kennedy powiedział mi, że wynaleźli właśnie taką maszynę, która ożywia zmarłych. Więc ja mu powiedziałem, że wynaleźliśmy środek dopingujący, po którym człowiek biega szybciej, niż samochód. Skąd ja teraz wezmę ten środek?!
- Nie martw się – pociesza go Mikojan. – Jeśli oni potrafią ożywić Stalina, to ty pobiegniesz szybciej od najszybszego samochodu!

*************************

Chruszczow odwiedził wzorową chlewnię. Kolegium redakcyjne „Prawdy” dyskutuje jaki dać podpis pod zdjęciem. Upadł pomysł: Towarzysz Chruszczow wśród świń, a także: Świnie wokół towarzysza Chruszczowa. W końcu zdjęcie ukazało się z podpisem: Towarzysz Chruszczow (trzeci z lewej).

*************************

Chruszczow nie mógł się nadziwić, skąd ma Kennedy takie wyczucie polityczne. W końcu go o to zapytał.
- To proste – rzekł Kennedy – mam numer telefonu do piekla. Wszystko mi mówią. Ale minuta rozmowy kosztuje tysiąc dolarów…
Chruszczow zapisał numer i wkrótce sam zadzwonił do piekła. Rozmawiał dwie godziny a zapłacił tylko pięć kopiejek za minutę. Zdziwiony zadzwonił do informacji.
- Dlaczego Kennedy płaci za rozmowę z piekłem tysiąc dolarów za minutę, a ja pięć kopiejek?
- Dla niego to rozmowa zamiejscowa…

*************************

Chruszczow napisał referat. – Powiedz mi – zwrócił się do starego przyjaciela – co w nim jest niedobre. Tylko ty powiesz prawdę, tyle wokół wazeliniarstwa…
- W zasadzie wszystko w porządku, Nikito, ale „zasraniec” pisze się razem, zaś „w dupę” oddzielnie…

*************************

Breżniew spotkał się z papieżem.
- Dlaczego ludzie wierzą w chrześcijański raj – spytał – a nie chcą wierzyć w raj komunistyczny?
- Bo my swego raju nie pokazujemy…

*************************

Breżniew przemawia.
- Towarzysze syjoniści!
Na sali zapanowała konsternacja. A i Breżniew poczuł, że powiedział coś niewłaściwego. Uważnie spojrzał na kartkę i jeszcze raz zaczął.
- Towarzysze! Syjoniści znowu przygotowują…

*************************

Breżniew obudził się z krzykiem.
- Co się stało Leonidzie Iliczu? – pyta go Podgorny.
- Śnił mi się koszmar. Wydawało mi się, że zostałem swoim zastępcą.

*************************

Aleksander Macedoński, Cezar i Napoleon obserwują defiladę na Placu Czerwonym.
- Gdybym miał sowieckie czołgi – mówi Aleksander – nikt by mnie nie pokonał!
- Gdybym miał sowieckie samoloty – mówi Cezar – podbiłbym cały świat!
- A gdybym ja miał gazetę „Prawda” – mówi Napoleon – to do dzisiaj nikt by się nie dowiedział o Waterloo…

*************************

Achmatow zorganizował spółdzielnię. Od razu wszyscy pracownicy zaczęli lepiej zarabiać. Wzbudziło to zrozumiałe podejrzenia odpowiednich urzędów. Po pewnym czasie przyszło zawiadomienie, że musi zapłacić 7456 rubli i 45 kopiejek podatku. Achmatow uczynił to natychmiast bez upominania się o zniżkę ani odroczenie.
Zapewne władzom wydało się to podejrzane, bo niewiele wody w Wołdze upłynęło, kiedy Achmatow otrzymał zawiadomienie, że musi koniecznie dopłacić 14529 rubli. Nazajutrz Achmatow wpłacił wszystko, co do kopiejki. Kolejny podatek w wysokości 43789 rubli i 50 kopiejek uiścił w ciągu trzech dni, ale w terminie!
Kiedy jednak na rachunku Achmatowa pojawiła się okrągła suma 100000 rubli, przyszedł do urzędu z walizką.
- Ja już nie mam sił, radźcie sobie sami – powiedział wyjmując z walizki ręczną maszynkę drukarską.

*************************

- Zawału serca można uniknąć, eliminując mięso z jadłospisu…
- To wkrótce Związek Sowiecki będzie najzdrowszym krajem na świecie!

*************************

- Zaproponowałem dyrektorowi łapówkę, a on mi wskazał drzwi…
- Wyrzucił?
- Nie, kazał sprawdzić, czy nikt nie podsłuchuje…

*************************

- Za co został obalony Podgórny?
- Za komplement. Powiedział Breżniewowi, że lepiej wygląda w dniu swoich siedemdziesiątych urodzin, niż władza sowiecka w dniu sześćdziesiątych…

*************************

- Za co siedzisz? Za politykę?
- Nie, za hydraulikę.
- Jak to?
- Wezwali do komitetu, żebym rurę naprawił. Patrzę na nią i mówię: To nic nie da, trzeba zmienić cały system…

*************************

- Za co Breżniew otrzymał stopień marszałka?
- Za zdobycie Kremla…

*************************

- Towarzyszu Andropow – melduje sekretarz osobisty – ambasador Polski do was.
- Wprowadzić.

*************************

- Słyszeliście? Andropow złamał rękę.
- Komu?

*************************

- Po co wymyślono realizm socjalistyczny?
- Żeby nikt nie zechciał opisywać socjalizmu realistycznie!

*************************

- Panie doktorze – skarży się Iwanów – nie wiem, co się ze mną dzieje. Myślę o jednym, mówię drugie a robię trzecie!
- Wszystko w porządku! Jesteście normalnym sowieckim człowiekiem…

*************************

- O czym myślicie Leonidzie Iliczu? – pyta dygnitarz Breżniewa.
- Nie wiem jak się nazwać: Leonid I, czy też Ilicz II…?

*************************

- Na jakie kategorie dzielą się obywatele sowieccy?
- Na czerwonych i czarnych. Czarni – jeżdżą czarnymi wołgami, konsumują czarny kawior i zaopatrują się głównie na czarnym rynku. Czerwoni – chodzą z czerwonym nosem na Plac Czerwony, z czerwonym sztandarem.

*************************

- Leonidzie Iliczu – zwrócił się Kosygin do Breżniewa – dziś rano dałem rozkaz otwarcia granic.
- Co ty, zwariowałeś?! Wszyscy uciekną, we dwóch zostaniemy!
- A kto drugi? V

*************************

- Kto to jest komunista?
- Człowiek, który przeczytał dzieła Marksa i Lenina.
- A kto to jest antykomunista?
- Ten, który je zrozumiał.

*************************

- Kto to jest dziadek Mróz? – pyta dziecko.
- To partyjny brat Świętego Mikołaja – odpowiadają rodzice.

*************************

- Kto jest najwybitniejszym iluzjonistą w świecie?
- Chruszczow! Posadził kukurydzę w ZSRR, plon zebrał w Kanadzie…

*************************

- Kiedy będzie wiadomo, że na Kubie jest już socjalizm?
- Jak Castro zacznie importować cukier!

*************************

- Jedną nogą twardo stoimy w socjalizmie – mówi Chruszczow w przemówieniu do kołchoźników – a drugą zrobiliśmy ogromny krok w kierunku komunizmu!
- Długo trwała burzliwa owacja, na koniec dał się słyszeć głos z końca sali:
- I jak długo będziemy tak tkwić w rozkroku?!

*************************

- Jakie zasadnicze zmiany miały miejsce tylko przez jedną pięciolatkę?
- Jak w 1952 roku ktoś powiedział, że Stalin jest durniem, już w ten sam dzień był rozstrzelany. A jak ktoś teraz powie, że Chruszczow jest durniem, to dostanie osiem lat… za rozgłaszanie tajemnicy państwowej!

*************************

- Jakie są trzy drogi do socjalizmu?
- Droga Lenina, droga wędlina i droga benzyna…

*************************

- Jakie jest credo człowieka sowieckiego?
- Lepiej na wszystko patrzeć przez palce niż przez kraty.

*************************

- Jaka jest różnica między kaczką normalną a dziennikarską?
- Na pierwszą wołają: „taś, taś, taś”; na drugą: „TASS, TASS, TASS”…

*************************

- Jaka jest różnica między demokracją a demokracją socjalistyczną?
- Mniej więcej taka, jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym!

*************************

- Jak zrujnować gospodarkę USA?
- Wysłać radzieckich doradców.

*************************

- Jak się podzielił „Kapitał Marksa?
- Na kapitał i Marksa. Kapitał wziął zachód, a Marksa wschód.

*************************

- Ilu jest u nas Żydów? – pyta Breżniew Kosygina.
- Trzy, cztery miliony.
- A jeżeli zezwolimy im wyjechać, ilu zechce?
- Dziesięć, dwanaście milionów…

*************************

- Gdzie pan zdobył ten papier toaletowy?
- Z czyszczenia chemicznego niosę…

*************************

- Dlaczego u was nie ma strajków? – pyta Nixon Breżniewa.
- Nasz naród zawsze popiera wszystkie uchwały partii i rządu! Jutro będzie mityng, zapraszam.
Na wiecu w obecności Nixona czytają nowe uchwały.
- Od jutra wszystkie zarobki będą obniżone o dziesięć procent!
Burzliwe oklaski.
- Co dziesiąty obywatel wyjeżdża jutro na budowę magistrali kolejowych na Dalekim Wschodzie.
Owacja.
- Jutro co dziesiąty obywatel zostanie powieszony!
Cisza. Nixon zatarł ręce z zadowolenia.
- No i co panie Breżniew?
Breżniew nie zdążył odpowiedzieć. Ktoś z tłumu zapytał:
- Sznurek swój przynieść, czy związek zawodowy zapewni?

*************************

- Dlaczego tak długo nie było czystki w partii?
- Żeby nie zabrudzać szeregów bezpartyjnych!

*************************

- Dlaczego Rokossowski został marszałkiem Polski?
- Bo taniej jest ubrać w polski mundur jednego ruskiego niż całe wojsko w ruskie mundury.

*************************

- Dlaczego Lenin nosił trzewiki, a Stalin już buty z cholewami?
- Bo w czasach Lenina Rosja była zapaskudzona tylko do kostek!

*************************

- Dlaczego Breżniew jest tylko marszałkiem, a nie generalissimusem?
- Przecież on by nigdy tego słowa nie wymówił!

*************************

- Czym są brwi Breżniewa?
- To wąsy Stalina, ale na wyższym poziomie…

*************************

- Czym Paryżanin różni się od Kijowianina?
- Paryżanin jak tylko usiądzie, od razu opowiada dowcipy. Kijowianin jak tylko opowie dowcip, od razu będzie siedział…

*************************

- Czy ZSRR może doścignąć USA?
- Może, ale nie powinien przeganiać… Będzie widać łaty na tyłku.

*************************

- Czy wiesz, że Breżniew był „cudownym dzieckiem”?
- Niemożliwe!
- Otóż w wieku pięciu lat rozmawiał tak samo jak w wieku siedemdziesięciu.

*************************

- Czy to prawda, że Andropow zna język angielski tak jak rosyjski?
- Niezupełnie. On rosyjski zna tak jak angielski…

*************************

- Czy system socjalistyczny jest żywotny?
- Tak! Kapitalizm by tego burdelu nawet rok nie wytrzymał!

*************************

- Czy są ujemne strony zwycięstwa nad Niemcami?
- Dwie! Po pierwsze: Armia Sowiecka zobaczyła Europę. Po drugie: Europa zobaczyła Armię Sowiecką…

*************************

- Czy można słonia zawinąć w gazetą?
- Tak. Jeśli w niej jest wydrukowane przemówienie Chruszczowa!

*************************

- Czy może istnieć w Związku Sowieckim partia opozycyjna?
- Nie może. Gdyby dali zezwolenie, to wszyscy by do niej wstąpili i znów byłaby jedna…

*************************

- Czy lepsze piekło socjalistyczne czy kapitalistyczne?
- Socjalistyczne! To zapałek nie ma, to kocioł w remoncie, to diabły na zebraniu partyjnym…

*************************

- Czy Chruszczow wierzył w Boga?
- Z pewnością. Przecież urządził wielki post.

*************************

- Czego najbardziej obawia się Breżniew?
- Że Chińczycy nauczą się walczyć jak Żydzi, a Żydzi mnożyć jak Chińczycy…

*************************

- Czego Chruszczow nie zdążył zrobić?
- Odznaczyć pośmiertnie Mikołaja II orderem Lenina za stworzenie sytuacji rewolucyjnej w Rosji…

*************************

- Co zbierają, gdy nie ma urodzaju?
- Plenum!

*************************

- Co to jest: wiele głów, długi ogon, płonące ślepia, jaja małe i brudne.
- Smok?
- Nie. Kolejka po jajka.

*************************

- Co to jest wrona?
- To gołąbek pokoju w żałobie po Stalinie.

*************************

- Co to jest szczęście?
- Mieszkać w Związku Sowieckim.
- A nieszczęście?
- Mieć to szczęście.

*************************

- Co to jest skleroza w ZSRR?
- To jest wtedy, gdy człowiek stojąc w przedpokoju z pustą torbą zastanawia się czy miał iść na zakupy, czy właśnie z nich wrócił.

*************************

- Co to jest radziecka wolność słowa?
- Uświadomiona potrzeba milczenia!

*************************

- Co to jest mieszanie pieprzu z dżemem?
- Zebranie partyjne: jeden pieprzy, reszta drzemie…

*************************

- Co to jest komunizm?
- Kara za rewolucję październikową.

*************************

- Co to jest komunizm po chińsku?
- Władza sowiecka plus sterylizacja całego kraju.

*************************

- Co to jest gołąbek pokoju?
- Duch święty po ideologicznym przeszkoleniu.

*************************

- Co to jest biznes po sowiecku?
- Ukraść skrzynkę wódki, wódkę sprzedać, a pieniądze przepić!

*************************

- Co ma wspólnego ZSRR z USA?
- W obydwu krajach rubel jest bezwartościowy.

*************************

- Co jest w ZSRR najbardziej trwałe?
- Czasowe trudności.

*************************

- Co byś zrobił, gdyby nagle otworzyli granice?
- Wlazłbym na drzewo, żeby nie zdeptali…

*************************

- Co by było, gdyby Breżniewa pożarł smok?
- Przez dwa tygodnie srałby orderami!

*************************

- Co będzie, jak na Saharze zbudują socjalizm?
- Wkrótce zaczną się kłopoty z zaopatrzeniem w piasek…

*************************

- Co będzie, gdy już zostanie wykonany program żywnościowy?
- Spis pozostałej przy życiu ludności…

o zakonnicach i mnichach

DOWCIPY O ZAKONNICACH I MNICHACH

 

 

Siostra Przełożona udając się na poranne modlitwy, minęła po drodze dwie młode zakonnice, które właśnie z porannych modlitw wracały. Mijając, pozdrowiła je:
- Dzień dobry dziewczęta, niech Bóg będzie z Wami.
- Dzień dobry Siostro Przełożona, Bóg z Tobą.
Kiedy młódki oddalały się Siostra Przełożona usłyszała jak jedna z nich mówi:
- Chyba wstała ze złej strony łóżka.
Zaskoczyło to Siostrę Przełożoną, ale zdecydowała się nie zgłębiać tematu, poszła dalej. Idąc korytarzem spotkała dwie Siostry, które nauczały już w klasztorze od kilku lat. Po wymianie powitań (Dzień dobry, Bóg z Tobą/Wami…) Siostra Przełożona znowu odchodząc usłyszała jak jedna mówi do drugiej:
- Siostra Przełożona chyba wstała dziś nie z tej strony łóżka. Zmieszana Siostra Przełożona zaczęła się zastanawiać czy może mówiła opryskliwie, albo jej spojrzenie było nie takie jak powinno… Rozmyślając tak podążała do kaplicy. Wtedy na schodach ujrzała Siostrę Marie, lekko przygłuchą, najstarszą zakonnicę w klasztorze. Siostra Maria pomalutku, schodek po schodku wchodziła na gore. Siostra Przełożona miała dużo czasu aby uśmiechnąć się i wyglądać na szczęśliwą, podczas pozdrawiania Siostry Marii.
- Siostro Mario, cieszę się że Cię widzę w ten piękny poranek. Będę się modliła do Boga, abyś miała dziś piękny dzień!
- Witam Cię Siostro Przełożona, i dziękuje. Widzę, że wstałaś dziś ze złej strony łóżka.
To stwierdzenie powaliło Siostrę Przełożoną na kolana.
- Siostro Mario, co ja takiego zrobiłam? Staram się być miła, a już trzeci raz dzisiaj słyszę, że wstałam nie tą stroną łóżka.
Siostra Maria zatrzymała się, spojrzała Siostrze Przełożonej w oczy i rzekła:
- Och, nie bierz tego do siebie, po prostu włożyłaś pantofle Ojca Michała…

*****************************

W przepełnionym autobusie:
- Panie, ja nie jestem kobietą, jestem mnichem w habicie!
Po kilku minutach:
- I co? Przekonał się pan wreszcie?

*****************************

Siostra Maria Katarzyna mieszkała w klasztorze niedaleko sklepu monopolowego Jacka. Pewnego dnia weszła do sklepu i powiedziała:
- Jacek, daj mi ćwiartkę brandy.
- Siostro Mario Katarzyno! – wykrzyknął Jacek – Nigdy bym tego nie zrobił! Nigdy nie sprzedałem alkoholu zakonnicy!
- Jacku – powiedziała siostra – To dla matki przełożonej – zniżyła głos – Ma zatwardzenie, no wiesz…
Jacek sprzedał więc jej brandy. Później zamknął sklep i poszedł do domu. Kiedy mijał klasztor i zobaczył siostrę Marię Katarzynę. Śpiewała i tańczyła na chodniku, wirowała, machała rękami jak ptak. Zbliżał się tłum, więc Jacek przepchnął ja dalej i krzyknął:
- Siostro Mario Katarzyno! Na litość boską! Powiedziała mi siostra, że to na zatwardzenie siostry przełożonej!
Niezbita z tropu siostra Maria Katarzyna odpowiedziała:
- Bo tak jest, mój młodzieńcze, tak jest! Kiedy mnie zobaczy, to się zesra!

*****************************

Rzecz dzieje się w Stanach. Policjant zatrzymuje samochód na autostradzie, a w
samochodzie siedzą trzy zakonnice. Policjant mówi do prowadzącej:
- Jechała siostra za wolno.
Zakonnica:
- Przecież minimalna prędkość jest 22 mph.
- To jest autostrada i minimalna prędkość to 65 mph, a 22 to numer drogi.
Policjant patrzy jeszcze na tylne siedzenie, gdzie dwie pozostałe zakonnice cale blade telepią się ze strachu jak głupie i pyta:
- A im co się stało?
- Bo widzi pan, panie władzo. Właśnie zjechałyśmy z drogi nr 125.

*****************************

Dwie zakonnice jadą samochodem. Zabrakło im benzyny.
Jedna z sióstr postanowiła iść na stację benzynową i wzięła ze sobą jedyne naczynie, jakie było dostępne – nocnik.
Wróciła i z tego nocnika wlewa benzynę do baku.
Obok samochodem przejeżdżają dwaj księża.
Jeden mówi do drugiego:
- Siła ich wiary rzuca mnie na kolana…

*****************************

Siostra zakonna zwołała zebranie sióstr z jej zakonu. I mówi:
- wczoraj w naszym zakonie był mężczyzna!
Zakonnice na to:
- uuuuuuuuuuuuu…
A tylko jedna
- hihihi!!!
Siostra mówi znów:
- znalazłam jego bieliznę i prezerwatywę
Wszystkie zakonnice
- uuuuuuuuuuuu…
A tylko jedna
- hihihihihi…..
Siostra kontynuuje:
Ale, jego prezerwatywa była dziurawa!!!
Wszystkie:
- hihihihihi…..
A tylko jedna:
- uuuuuuuu….

*****************************

Na lekcji religii zakonnica pyta dzieci:
- Co to jest małe, je orzeszki, ma ruda kitę i skacze po drzewach?
Wstaje Jasiu i mówi:
- Na 99% to jest wiewiórka, ale jak siostrę znam, to może być Jezus.

*****************************

W klasztorze nagle otwierają się drzwi i z rozpędem do środka wpada młoda zakonnica.
Biegnie prosto do matki przełożonej:
- Matko przełożona, matko przełożona, zgwałcili mnie, co robić?
- Zjeść cytrynę – odpowiada matka przełożona
- Pomoże???
- Pomoże, nie pomoże… ale przynajmniej ten uśmiech zniknie.

*****************************

Wchodzi nawalony koleś do autobusu i siada niedaleko zakonnicy. Zakonnica patrzy na niego z obrzydzeniem i stwierdza:
- Trafi pan prosto do piekła!
A gościu:
- O mój boże! Pomyliłem autobusy!

*****************************

Kto wymyślił powiedzenie: przezorny zawsze ubezpieczony?
- Zakonnica, nakładając prezerwatywę na świeczkę.

*****************************

Po czym poznasz że zakonnica jest w majtkach lub nie?
- Po łupieżu na butach.

*****************************

Idą sobie dwie zakonnice ulicą i spotykają dwóch metali. Jedna do drugiej ze zgrozą:
- Ojej, oni chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Zakonnice poszły, a metale miedzy sobą:
- Ty, co to jest prysznic?
- Nie wiem, jestem niewierzący.

*****************************

Co wspólnego mają robaczki świętojańskie i zakonnice?
- I robaczki i zakonnice świecą.

*****************************

Obiad dla zakonnic:
- Siostry, dziś na obiad marchewka!
- Hurra!
- Ale pokrojona!
- Eeeee…

*****************************

Jadą zakonnice przez las i siostry strasznie się śmieją. Na to siostra przełożona się odwraca i mówi:
- Ciszej siostrzyczki bo wam siodełka pozakładam!

*****************************

Kaszub siedzi w autobusie i wchodzi zakonnica. Usiadła na jego czapce kiedy ten chciał wychodzić i mówi:
- Hej ksiądz – samica, weź swoja życa, bo ja chce moja myca!

*****************************

Siedzą dwie zakonnice pod rozgwieżdżonym niebem. Spoglądają na gwiazdy i jedna mówi:
- Widzisz Zofio, one świecą i my świecą.

*****************************

Dwie zakonnice spotykają się i jedna do drugiej mówi:
- Teraz to nie można spokojnie po ulicach chodzić, wszędzie gwałcą!
- Skąd wiesz?!
- Wczoraj byłam… Dzisiaj byłam… i jutro idę…

*****************************

Dwie zakonnice przy ruchliwej szosie chcą się załapać na okazję, ale jakoś nie mają szczęścia. Po jakimś jednak czasie zatrzymuje się z piskiem opon luksusowy kabriolet,a za kierownicą elegancka, młoda panienka. Śmielsza z zakonnic rozpoczyna z właścicielką bryki dialog:
- Przepraszam, skąd pani ma taki piękny samochód?
- Za dupę.
- A to piękne futro?
- Za dupę.
Milcząca dotychczas siostra nie wytrzymała i wtrąciła:
- Popatrz, popatrz. A proboszcz daje nam tylko obrazki.

W klasztorze nagle otwierają się drzwi i z rozpędem do środka wpada młoda zakonnica.
Biegnie prosto do matki przełożonej:
- Matko przełożona, matko przełożona, zgwałcili mnie, co robić?
- Zjeść cytrynę – odpowiada matka przełożona
- Pomoże???
- Pomoże, nie pomoże… ale przynajmniej ten uśmiech zniknie.

 

 

Prima Aprilis

PRIMA APRILIS

 

 

Zostałem aresztowany za zrobienie dowcipu w pracy.
Policja powiedziała, że to nieważne, czy to Prima Aprillis – to nadal
jest gwałt.

************************

Przed sądem oskarżony wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi:
- Dawaj pieniądze!!
- Dlaczego? – pytam groźnie.
- Prima Aprilis!!
To ja mu naplułam w oko i mówię:
- Śmigus Dyngus!!
Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi:
- Popielec!!
No więc ja go przydusiłem i mówię:
- Zaduszki!!

************************

Rodzina je spokojnie obiad, aż tu nagle wpada Jasiu i drze się:
- Mamo, babciu, siostro, Tatuś się powiesił na poddaszu.
Wszyscy rzucają łyżki i talerze i pędza po schodach na górę, a Jasiu spokojnie:
- Prima aprilis…
No to wszyscy wielkie „UFFFFF”…
A Jasiu kończy:
- … w piwnicy…

o muzyce i muzykach

DOWCIPY O MUZYCE I MUZYKACH

 

Perkusista deathmetalowy gra tak szybko, bo jak się człowiek spieszy to diabeł się cieszy.

************************

Dzieci przynosi bocian. Perkusistów – dzięcioł.

************************

Dyrygent niezadowolony z gry bębnów:
- Jak widać, że jest kiepskim materiałem na muzyka, to mu się daje dwie pałeczki i sadza za bębnem.
Na co ktoś zza bebnów odpowiada:
- A jak i do tego się nie nadaje, to mu się jedną pałeczkę odbiera i szykuje na dyrygenta.

************************

- Pani syn nie powinien chodzić na lekcje gry na skrzypcach. On nie ma za grosz słuchu – mówi nauczycielka.
Na to mama:
- On nie ma słuchać, on ma grać!

************************

Dżentelmen rozmawia ze swoją sąsiadką:
- Madame, słyszałem wczoraj jak Pani śpiewała.
- Tak tylko, dla zabicia czasu – odpowiada zawstydzona dama.
- Straszną broń Pani wybrała, Madame!

************************

- Wiesz, wczoraj kupiłem twoją płytę!
- Ach, to ty kupiłeś… – smutno odpowiada zagadnięty.

************************

Spotykają się dwaj muzycy jazzowi i jeden mówi do drugiego:
- Wiesz wydałem płytę!
- Świetnie, a ile sprzedałeś?
- Eee, niewiele – dom, samochód…

************************

Podczas próby koncertu na trąbkę z orkiestrą, solista stale mylił się i fałszował, a chcąc zrzucić z siebie odpowiedzialność za to, rzekł do Józefa Haydna:
- Panie kapelmistrzu, orkiestra gra tak głośno, że sam siebie nie słyszę.
Na to kompozytor:
- W takim razie szczęściarz z pana!

************************

Konserwatorium im. Witolda Lutosławskiego w Krakowie. Po korytarzu, w przerwie między zajęciami spaceruje dwóch studentów:
- Ale miałem wczoraj traumatyczne przeżycie – mówi jeden
- Co się stało?
- Byłem świadkiem samobójstwa. Jakiś facet skoczył z dachu wieżowca wprost
pod moje nogi.
- Jezu! A jaki był motyw?
- Żadnego motywu nie było. W całkowitej ciszy o ziemię jeb**ł.

************************

Kobieta rozmawia ze swoim gospodarzem domu o lokatorach, mieszkających nad nią:
- Oni w nocy tupią i głośno się zachowują aż do północy – skarży się kobieta.
- Czy to Pani przeszkadza? – pyta się gospodarz.
- Nie, ja i tak zwykle o tej porze ćwiczę grę na skrzypcach.

************************

Jacques Thibault, wiolonczelista został poproszony o wpisanie dedykacji do swojej autobiografii, przez swojego wielbiciela po koncercie.
- Tu jest tak mało miejsca na tej stronie, co by tu wpisać? – zastanawiał się na głos.
- Wpisz swój repertuar – doradził inny wiolonczelista.

************************

Jak nazywa się ktoś, kto kręci się przy muzykach?
- Perkusista.

************************

Lekarze coraz częściej stosują muzykoterapię. Terapia ta pomaga ludziom wychodzić ze śpiączki. Ostatnio dziewczynę, która była w śpiączce od 10 lat, leczono muzyką Edyty Górniak. Dziewczyna się obudziła, wyłączyła wieżę i położyła się znowu w stanie śpiączki.

************************

Po zademonstrowaniu swych umiejętności kandydatka na śpiewaczkę pyta profesora:
- Czy mój głos ma jakieś szanse?
- Oczywiście! Na przykład, gdy wybuchnie pożar!

Szukaj
Kalendarz
Październik 2014
P W Ś C P S N
     
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031